Glicynia chińska

©

©Wisteria sinensis

Na murze jest w. chińska, a w głębi drzewko to w. japońska

Opis

Rodzina: Fabaceae – bobowate

Z 10 gatunków wisterii należących do tej rodziny praktycznie w naszym klimacie znaczenie uprawowe mają dwa, a mianowicie Glicynia chińska (Wisteria sinensis) i Glicynia japońska (Wisteria floribunda). Oba bardzo długowieczne(do 100 lat) gatunki to bardzo silnie rosnące i bardzo długie pnącza. Z uwagi na ich wielkość i ciężar liczony po pewnym czasie w tonach wymagają bardzo solidnych podpór. Nie wykorzystujmy do tego celu innych rosnących drzew bo wisteria w najlepszym razie je uszkodzi, a często zadusi – jeśli mają średnicę pnia poniżej 30 cm to na sto procent padną. Decydując się na zakup tego pnącza trzeba zapytać siebie samego czy sekator to nasz nieodstępny przyjaciel. Jeśli nie lubimy ciąć zrezygnujmy z tej rośliny, chyba, że mamy 300 metrowej długości i 3 metrowej wysokości mur do zagospodarowania. W każdym innym wypadku prace pielęgnacyjne ograniczają się w 90 procentach do cięcia. I jeszcze jedna uwaga na wstępie. Bardzo dobrze przemyślmy miejsce posadzenia rośliny. Przesadzić nawet da się, ale odrosty korzeniowe praktycznie są nie do zlikwidowania. Dla zobrazowania problemu powiem tylko, że mogą pojawić się nawet 90 metrów od byłego pnia i są tak solidne, że odrosty sumaka to małe piwo przy nich. Poza tym nie jest to roślina dla lubiących sterylny porządek w ogrodzie. Wisteria mocno śmieci i trzeba samozaparcia by codziennie sprzątać. Tyle na wstępie, a teraz o roślinie.

Korzenie są mięsiste i po kilku latach o imponujących rozmiarach. Dlatego też zadomowiona roślina jest odporna na letnie susze. Ich mięsistość powoduje, że zranienia goją się opornie. Uszkadzania korzeni należy unikać także dlatego, że w mało spodziewanym miejscu mogą pojawić się odrosty korzeniowe. Na korzeniach występują brodawki, w których rezydują symbiotyczne bakterie wiążące azot z powietrza. Tego azotu wystarcza nie tylko dla bakterii i rośliny, ale często korzystają rośliny rosnące obok. I jest to przyczyna dla której nie nawozimy glicynii azotem, bo jego nadmiar to jeszcze intensywniejszy wzrost kosztem kwitnienia.

Pędów jest co najmniej dwa wijące się wokół siebie ( nie rozplątywać tych zwojów).

Liście są nieparzystopierzastozłożone, skrętolegle ułożone na pędzie i złożone z 7-13 listków o jajowatopodługowatym kształcie.

Kwiaty typu motylkowatego, pachnące, zebrane w dość gęste choć o niekoniecznie imponującej długości- max 30 cm z wyjątkiem jednej odmiany – grona. Od wisterii japońskiej grona te są na pewno krótsze, lecz są dużo gęstsze i jest ich więcej na roślinie. Grona te wyrastają na końcach krótkich bocznych pędów lub tegorocznych długopędów. Porównanie kwiatostanów – pierwszy to glicynia chińska, drugi japońska.

Owocem glicynii chińskiej jest do 15 cm długości, spłaszczony strąk, zawierający zwykle 2 nasiona. Oglądając strąk wiemy ile jest nasion bo jest on w tym miejscu wyraźnie szerszy. Dojrzewają w zależności od pogody w końcu września lub w październiku. Jeśli zależy nam na wysiewie tych nasion należy je zerwać bardzo późną jesienią. Inaczej będą wisieć długo przez zimę czasem do wiosny. Tylko po wyjątkowo łagodnej zimie może pojawić się samosiew i to w cieplejszych rejonach kraju.

ODMIANY:

‚Alba’odmiana o kwiatach białych;

‚Black Dragon’odmiana o kwiatach pełnych, purpurowych;

‚Plena’ – odmiana o kwiatach pełnych, liliowych;

‚Cooke’s Purple’odmiana o purpurowych kwiatostanach;

Prolific’odmiana o niebieskich, długich kwiatostanach. Kwiaty pojawiają się już w 2-3 roku po posadzeniu, przyjemnie pachną.

Gatunkiem o nieco tylko mniejszym wzroście jest pochodząca z wysp japońskich Glicynia japońska zwana także kwiecistą (Wisteria floribunda). Od glicynii chińskiej odróżnia ją także termin kwitnienia, który jest nieco późniejszy i liście są już prawie w pełni wykształcone, zawierają one do 19 pojedynczych listków i jesienią przebarwiają się na żółto, znacznie dłuższy kwiatostan lecz o wyraźnie luźniejszej budowie, kształt strąka bardziej przypomina ten fasolowy i zawiera więcej nasion. Cechą, którą trzeba rozpatrzeć szczególnie we wschodnich rejonach kraju jest jej mniejsza odporność na mróz. Rekompensatą może być większa liczba odmian o ciekawych odcieniach podstawowych dla wisterii barw.

ODMIANY

„Alba” /”Longissima Alba”/- odmiana o kwiatach białych i kwiatostanach długości do 60 cm.

„Geisha” – odmiana o kwiatach białawofioletowych w długich gronach.

„Ivory Tower” – odmiana o kwiatach białych.

„Macrobotrys” – odmiana o większych liściach niż u formy typowej, długości do 10 cm. Kwiatostany najdłuższe spośród wszystkich glicynii, do 80-100 cm, kwiaty pachnące. Odmiana o kwiatach fioletowych, pachnących.

„Murasaki Nagi Fuji” – odmiana o kwiatach białych i purpurowych.

„Rosea” – odmiana podobna do formy typowej, ale o kwiatach różowych w długich kwiatostanach.

„Shiro Naga Fuji” – odmiana o kwiatach białych.

„Snow Showers” – odmiana o kwiatach białych.

„Violaceo Plena” – odmiana podobna do formy typowej, ale o kwiatach pełnych, fioletowych. Ma jednak wadę jej kwiatostany kiepsko wyglądają podczas utrzymującej się dłużej deszczowej pogody.

Występowanie

Naturalnie występuje we wschodnich Chinach.

Wysokość

Długość pędów jest zależna od warunków uprawy, ale 18-20 metrów to statystyczna wielkość. Roczny przyrost nawet do 3 metrów. Młode egzemplarze nie rosną tak intensywnie.

Termin kwitnienia

Kwitnienie jest zależne od przebiegu pogody i najczęściej jest to początek maja i trwa do początku czerwca. Glicynia chińska rozwija kwiaty razem z rozwojem liści. Z uwagi na fakt, że liście rozwijają się wolniej są one jeszcze małe kiedy kwitnienie glicynii jest już w pełni. Dlatego często tych liści prawie nie widać. Natomiast glicynia japońska kwitnie nieco później i liście są już prawie w pełni rozwinięte. Oba gatunki w sprzyjających okolicznościach mogą zakwitnąć choć słabiej w sierpniu.

Kolor kwiatu

Kolor kwia­tów zależny jest od odmiany, ale najczęściej jest to biały, różowy, liliowy, niebieski, niebiesko-fioletowy lub purpurowy.

Stanowisko

Najlepsza byłaby wystawa południowa lub południowo-zachodnia. Koniecznie musi to być miejsce osłonięte od zimnych wiatrów. Unikajmy wystawy wschodniej jako, że jest to wystawa w naszym klimacie najchłodniejsza. Wisteria bardzo cierpi na przemarzanie

Najczęściej są one w takiej fazie rozwoju

pąków kwiatowych przy późnowiosennych przymrozkach i na takim stanowisku byłaby na nie szczególnie narażona. Znacznie lepsza będzie już wystawa typowo zachodnia, bo obie wisterie tolerują lekki półcień, choć w naszym klimacie zemści się to na obfitości kwitnienia.

Wymagania i pielęgnacja

Wrażliwość wisterii na uszkodzenia korzeni i ich trudne zabliźnianie się powinna skłonić kupujących do wybierania roślin uprawianych w pojemnikach i raczej dostosujmy się do tego dla własnego dobra. Drugą cechą która może się ujawnić to skłonność glicynii do zahamowania wzrostu nawet przez parę miesięcy po posadzeniu. Miejmy to na uwadze i nie szukajmy dziury w całym. Ruszy jak tylko się zadomowi. Nie będą to przyrosty imponujące bo w pierwszych 2-3 latach nie rośnie zbyt szybko. Trzecim rozczarowaniem może być jakość kwitnienia. Nigdy nie oceniajmy po pierwszych kwiatach jako, że nie jest to kwitnienie miarodajne.

Podłoże dla glicynii może być prawie każde z wyjątkiem gleb podmokłych i bardzo ciężkich, mocno zaskorupiających się glin. Niemniej wszelkie gleby dobrze jest wyposażyć na pierwsze lata życia rośliny w wystarczający zasób próchnicy. Dlatego zaleca się wymieszanie ziemi z dużą ilością kompostu lub torfu z kompostem. Zwiększona ilość próchnicy oprócz zasobów pokarmowych będących w doskonałych proporcjach pozwoli nam na utrzymanie gleby w dobrej wilgotności. Wilgotność podłoża w pierwszych 2-3 latach jest istotnym czynnikiem w uprawie. Dopiero kiedy roślina wykształci swój imponujący i bardzo sprawny system korzeniowy będzie odporna na letnie susze. Jeśli mamy gleby o odczynie wyższym niż obojętny dodajmy więcej kwaśnego torfu wymieszanego z kompostem. Na glebach alkalicznych częstym objawem jest chloroza liści. Trzeba tu jednak uprzedzić, że kopiąc dołek pod roślinę powinien być to raczej solidny dół, który potem częściowo wypełniamy wspomnianą mieszanką, a dopiero kolejnym etapem jest sadzenie. Zapewni to dobre warunki przynajmniej przez rok lub półtora. Posiadacze gospodarstw rolniczych mający doskonale rozłożony obornik czyli tzw. ziemię gnojową nie potrzebują innych komponentów. Mieszamy ją z ziemią z dołka w proporcji pół na pół.

W momencie sadzenia powinniśmy wiedzieć w jakiej formie będziemy roślinę prowadzić i od razu sadzić w miejscu docelowym. Tu jeszcze raz przypominam, że przesadzenie jest możliwe, ale uszkodzone korzenie, które pozostaną w ziemi na pewno będą niezmordowanie wykształcały odrosty. Praktycznie sposobami mechanicznymi nie da się ich zlikwidować. Zastosowane smarowanie herbicydem spowoduje zaschnięcie jednego korzenia, a odbije inny np. 2 metry dalej. By te odrosty rzeczywiście zlikwidować potrzeba bardzo agresywnego defoliantu – niestety taki w sklepowym obrocie nie istnieje – trzeba ”załatwiać”. Z racji swego intensywnego wzrostu i ogromnych rozmiarów oraz masowego kwitnienia potrzebuje mieć co jeść i każdy brak odbije się na kwitnieniu. Z tym nawożeniem glicynii jest jednak problem. Nie można ją nawozić standardowymi nawozami bo zawierają za duże ilości azotu. Wisteria żyje w symbiozie z bakteriami korzeniowymi, które wiążą azot z powietrza. Jest go na tyle dużo, że starcza dla wisterii i roślin rosnących obok. Dodawanie kolejnej dawki zwiększy i tak imponujący wzrost lecz kwitnąć będzie marnie. Dlatego stosuje się nawozy albo jednoskładnikowe albo nawozy typu jesiennego gdzie azot jest tylko w minimalnych ilościach. Jednym ze sposobem pobudzania rośliny do obfitego kwitnienia jest intensywne nawożenie fosforem. Można go wykonać np. kopiąc płytki rowek wokół pnia w odległości około metra od niego. Przy czym im dalej tym lepiej bo więcej cienkich korzeni, które w rzeczywistości karmią roślinę, lecz w ogrodzie to raczej trudno wykonalne. Do rowka wsypujemy superfosfat w dokładnie odmierzonej ilości i mocno zlewamy go wodą do całkowitego rozpuszczenia. Rowek uchroni nas od rozlewania nawozu po całym terenie i roślina dostanie całość. Potem rowek zasypujemy. Przynajmniej co 2 rok dajmy około 10-15 kg dobrze rozłożonego obornika i wymieszajmy go z ziemią. Obornik najlepiej dać już po kwitnieniu. Jeśli nie mamy dostępu do obornika z powodzeniem można go zastąpić kupnym suszonym lub granulowanym. Także 2-3 wiadra kompostu będzie wsparciem dla poprawy gleby, a jednocześnie nigdy takim nawozem nie przenawozimy.

JAK CIĄĆ

Cięcie jest zależne od tego jaką formę chcemy nadać roślinie. Tnąc musimy o jednym pamiętać roślina najlepiej kwitnie na krótkopędach wyrosłych na starszych pędach oraz na ubiegłorocznych długopędach. Nie jestem w stanie dostosować opisu do wszelkiego rodzaju sytuacji. Opiszę jak prowadzić jako pnącze oraz jako drzewko. W razie konieczności proszę o kontakt postaram się pomóc w indywidualnej sytuacji. Na wstępie jedno trzeba zaznaczyć  – intensywnie tniemy zawsze po kwitnieniu. Wisteria wiąże pąki kwiatowe wczesną jesienią zatem najpóźniejszy termin cięcia to druga połowa lipca. Oczywiście kilka dni w tą czy tamtą stronę nie ma znaczenia lecz nie przekraczajmy lipcowego terminu. Wczesną wiosną jeszcze przed ruszeniem wegetacji wykonujemy tylko cięcia poprawkowe lub sanitarne ewentualnie cięcia odnawiające bardzo zaniedbanej rośliny. Przy cięciu odmładzającym można ciąć tak intensywnie, że pozostanie tylko sam pień.

Tniemy pnącze

Po posadzeniu zaleca się przez 2 lata nie ciąć w ogóle. Nie zawsze się to sprawdza. Jeśli kupiliśmy pojedynczy patyk z 1 lub 2 odgałęzieniami, a chcemy gęste pnącze już od dołu nie ma wyjścia trzeba przyciąć na wysokość około 40-50 cm. Spowoduje to pojawienie się wielu pędów już od podstawy. Takie podejście ma znaczenie jeśli okrywamy powierzchnię, a nie słup podpierający np. altanę w takim wypadku raczej nie tniemy jedynie na początku przywiązujemy do podpory by ułatwić owinięcie się pędów.

W 3-4 roku najczęściej roślina już przerośnie założone ramy i trzeba podjąć pierwsze cięcie formujące. Ponieważ roślina najczęściej jeszcze nie kwitnie więc cięcie przeprowadzamy pod koniec marca lub na początku kwietnia. Skracamy przynaj­mniej o połowę pędy roczne (nad 4 lub 5 oczkami), także gałęzie bardzo silne i zbyt liczne oraz źle położone. Po tak intensywnym cięciu najczęściej roślina zaczyna kwitnąć. Od tego momentu wszystkie cięcia korygujące wykonujemy w lipcu. Cięcie takie to przede wszystkim skracanie pędów bocznych wyrosłych w danym roku do 2-3 liści. Najczęściej jest to około 15 – 20 cm. Jesienią czyli już pod koniec sierpnia na tych krótkopędach zostaną zawiązane pąki kwiatowe na kolejny rok.

Zanim przejdę dalej wtrącę małą uwagę. Kwiaty glicynii są jadalne i często ptaki wyjadają wiosną młode pąki przez co roślina mimo, że zadomowiona już od lat i nie przemarzła, a nie kwitnie. Proszę na to zwrócić uwagę w swojej okolicy.

Jeśli mamy okrywać duże powierzchnie to można roślinę poprowadzić nieco inaczej.

Wtedy przyda nam się sadzonka o dość wysokim pniu lub jeśli takiej nie mamy wyprowadzamy sobie pień usuwając pędy boczne do żądanej wysokości.

Załóżmy, że to będzie metr nad ziemią. Teraz wybieramy dwa odgałęzienia i prowadzimy w postaci poziomego sznura w dwóch przeciwnych kierunkach.

Takich sznurów poziomych może być dowolna ilość także odległość między nimi. Zaleca się jednak nieco większą niż statystyczna długość kwiatostanu czyli u glicynii chińskiej więcej niż 30 cm. Przewodnik czyli jedyny pionowy pęd ucinamy jeśli dorośnie do żądanej wysokości.

  Ponieważ roślina nam jeszcze nie kwitnie więc wczesną wiosną kolejnego roku przycinamy ubiegłoroczne przyrosty na bocznych sznurach o połowę lub tylko o 1/3 długości. Natomiast licznie pojawiające się na tych sznurach pędy boczne skracamy możliwie krótko czyli do długości 3-5 cm, najczęściej jest to za 2 oczkiem. Staramy się by te boczne pędy nie były bliżej siebie jak około 18-20 cm. Jeśli są bliżej te niechciane wycinajmy całkowicie.

Jeśli roślina zaczęła kwitnąć w kolejnym roku latem czyli przypominam pod koniec lipca przycinamy wszystkie pędy boczne za 4-5 liściem. Natomiast jeszcze wczesną wiosną usuwamy ewentualne przemarznięte części, pojawiający się czasem pęd przewodnika oraz wszystkie odrosty korzeniowe wybijające w pobliżu pnia lub pędy boczne na pniu.

Ten sposób prowadzenia rośliny promuje intensywność kwitnienia. Można go wypróbować na wszystkich pnączach bo sprawdzono, że wszystkie pnącza najintensywniej kwitną jeśli główne pędy prowadzone są poziomo.

Cięcie na drzewko

Przy tym systemie prowadzenia cięcie wykonujemy już w momencie sadzenia.

Pamiętajmy korona będzie dość ciężka więc podpierający ją pień musi mieć wzmocnienie w pierwszych latach. Od razu jednak decydujemy czy to drzewko ma być o jednym pniu czy pień ma się składać z wielu pędów. Jeśli o jednym to postępujemy jak poprzednio – usuwamy wszystkie pędy boczne pojawiające się na przewodniku(najbardziej pionowy pęd) aż do zadanej wysokości. Jeśli pęd ma mieć około 150 cm to przewodnik obcinamy na wysokości 180-190 cm. Na tych 30-40 cm kształtować będziemy koronę. Na początku wszystkie pojawiające się pędy boczne skracamy krótko maksimum do 6 cm by zagęścić koronkę. Wyrosłe na tych 6-cio centymetrowych odcinkach kolejne pędy skracamy za 3 liściem, kolejne odgałęzienia już za 4-5 liściem i tak co roku.

Jeśli na pień ma się składać kilka pędów przywiązanych do podpory (w trakcie wzrostu można je luźno okręcać wokół podpory grubszej lub cieńszej, zaplatać w rozmaity sposób, ogranicza nas tylko fantazja) to z każdym z pędów postępujemy podobnie jak z tym jednym, czyli usuwamy z nich wszystkie pędy boczne. Jeśli mamy sadzonkę, która ma tylko jeden pęd u podstawy to sadzonkę należy przyciąć wymuszając pojawienie się pędów już przy podstawie. Wybieramy potem te najbardziej nam odpowiadające. Reszta jest taka sama z tym, że jeśli poszczególne pędy zesztywnieją podporę wokół której kształtowaliśmy nasz fantazyjny pień trzeba usunąć.

Kliknąć zdjęcie jest duże

Wszyscy których mężowie nie mają rąk związanych z tyłu mogą poprosić o zrobienie podobnego stelaża mającego kilka poziomów poziomych prętów przywiązanych do pionowej rurki i skierowanych w 4 kierunkach. Znacząco ułatwi to kształtowanie rośliny.

Jeśli mimo wszystkich naszych zabiegów czyli ostrego cięcia, nawożenia, podlewania, braku przemarznięcia pąków czy objedzenia pąków przez ptaki roślina nie kwitnie możemy spróbować dość drastycznej metody cięcia korzeni. Wówczas pod koniec marca lub na początku kwietnia wbijamy szpadel w glebę na pełną jego wysokość. Wycinamy w ten sposób koło w odległości 1,5 do 2 metrów od pnia, najlepiej byłoby około 4 metrów od pnia. Przy czym jeśli tniemy dalej od pnia to sprawdźmy na jakiej głębokości są korzenie pnącza. Jeśli wysokość szpadla to za mało trzeba kopać rowek głębiej niż na wysokość szpadla, a potem zasypać. W kolejnym roku roślina powinna kwitnąć. Można tego spróbować jesienią by wywołać kwitnienie już wiosną, ale w naszym klimacie jest wielce prawdopodobne, że roślina przemarznie.

Czasem i to nie da rezultatów. Niestety wisteria jeśli była rozmnażana z słabo kwitnącego egzemplarza lub egzemplarza w ogóle nie kwitnącego będzie się zachowywała tak samo bo odziedziczyła geny po rodzicu. Czasem u takiego egzemplarza potrzeba 20 lat by pojawiły się kwiaty. Miejmy to na względzie kupując roślinę z niesprawdzonego źródła tylko dlatego, że tańsza.

Mrozoodporność

Teoretycznie na terenie naszego kraju glicynia ma być mrozoodporna. Tyle teoria. Praktycznie nawet w zachodnich rejonach młode rośliny należy okrywać. Zakładając, że wybraliśmy osłonięte miejsce, to pamiętajmy, że młode rośliny są wrażliwsze od tych zadomowionych. Prawdziwy problem u glicynii to późnowiosenne przymrozki, które uszkadzają rozwijające się pąki kwiatowe. O ile drzewko da się okryć razem z gałązkami to rozrośniętego pnącza nie sposób, dlatego tak ważnym jest wybór stanowiska. Pamiętajmy o tym bo wybijające od korzenia nowe pędy nie zastąpią nam szybko dorosłej i ukształtowanej rośliny.

Rozmnażanie

Jeśli w naszym sąsiedztwie ktoś ma ładnie kwitnącą glicynię można poprosić w czerwcu-lipcu albo o sadzonki półzdrewniałe czyli 10-12 cm gałązki oderwane z piętką od ubiegłorocznych pędów lub wiosną możliwość zrobienia odkładu powietrznego. Na amatorską skalę jest to najpewniejszy i najmniej kłopotliwy sposób rozmnażania. Z reguły gotowe sadzonki mamy po 6 miesiącach. Można oczywiście zrobić zwykły odkład prosty lub powtarzalny. Jak wykonać takie sposoby rozmnażania opisałam w poradniku ogrodnika.

Kto ma wiele zaparcia by czekać na kwiaty latami może rozmnażać przez wysiew nasion. Moczymy je w letniej wodzie przez dobę i wysiewamy wczesną wiosną.

W obrocie handlowym także już na naszym rynku pojawiły się odmiany szczepione na korzeniach rośliny gatunkowej jako, że korzenie odmian szczególnie tych wcześnie i obficie kwitnących mają mniej sprawne korzenie, a potrzebują intensywnego zaopatrzenia. Odmiany szczepione kwitną wcześniej niż te pozyskane z sadzonek. Przy sadzeniu takich roślin miejsce szczepienia powinno być kilka centymetrów pod powierzchnią gruntu.

Choroby i szkodniki

Nie ma jakiś szczególnych inklinacji. Wystąpić może każda popularna choroba lub szkodnik.

Zastosowanie

Praktycznie nie ma miejsca gdzie nie można wykorzystać glicynii. Wszystko zależy jedynie od naszych umiejętności i samozaparcia w używaniu sekatora. Trzeba jednak jeszcze raz przypomnieć to bardzo ciężkie pnącze i widziałam już dużą pergolę zrobioną z calowych rurek nieziemsko powyginaną pod ciężarem pędów.

Uwagi

Glicynia chińska pojawiła się w Europie około 1816 roku. Łacińska nazwa rodzaju czyli ”Wisteria” pochodzi od nazwiska profesora anatomii na Uniwersytecie Pensylwania Caspara Wistar który żył w latach 1761 – 1818. Dlatego czasem spotykana nazwa ”Wistaria” jest uznawana za prawidłową.

Uważajmy z rośliną jeśli w ogrodzie bywają dzieci, bowiem wszystkie części rośliny zawierają glikozyd zwany wisterin, który jest toksyczny jeśli dostanie się do organizmu. I szczególnie u dzieci może prowadzić do ciężkiego zapalenia żołądka i jelit. Człowiek może jeść kwiaty tylko gotowane lub w inny sposób poddane wysokiej temperaturze np. zapiekane w cieście.

 Jak zmienia się wygląd drzewka glicynii japońskiej w poszczególnych porach roku można zobaczyć klikając na ten link

http://en.wikipedia.org/wiki/File:Tsubo-en_Wisteria_seasons-356×267-Opt.gif

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

odrosty na pniu + śmieci - http://www.zen-garden.org/…/

cięcie - http://ohioline.osu.edu/ hyg-fact/1000/1246.html

stelaż - http://mlcoe.typepad.com/…/ 2005/06/wisteria.html

About these ads

Odpowiedzi: 46 to “Glicynia chińska”

  1. dorkasz1 Says:

    Świetny tekst. Dziękuję :)

  2. Anonim Says:

    Dziękuję, to najlepiej przygotowany artykuł na temat wisterii jaki czytałam. Bardzo dużo praktycznych rad których nie znalazłam w innych publikacjach.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Posiadaczka wisterii

  3. Anonim Says:

    A ja zastanawiałem się, czy nie kupić sobie wisterii. Chyba wybiła mi ją pani z głowy. Sąsiad miał, rosła jak szalona, ale widzę, że po kilku latach zlikwidował. Nie widziałem zresztą, żeby u niego kwitła. To, co mnie również zniechęca, to kwitnienie, które występuje w okresie, gdy liście są jeszcze słabo rozwinięte. Obejrzałem kilka zdjęć w sieci i niekiedy to wygląda wręcz żałośnie. Sporadyczne kwiaty na gołych badylach. No i przerażają te odrosty korzeniowe. Jeśli to jest gorsze od sumaka, to chyba to jest jakiś chiński desant

  4. Anonim Says:

    Witam, w tym roku zmarzla mi cala roslinka ( a miała juz ok 10m. Czy trzeba ją wyciąć calączy ew dac szanse, nadmienię iż od korzenia idą nowe pędy. pozdr nieszczęśliwa

  5. kwoka2 Says:

    Witam serdecznie.
    Naprawdę świetny artykuł, właśnie takiego szukałem.
    Mam pytanie i prośbę o pomoc. W tym roku posadziłem sadzonkę ok 50cm wysokości, przyrost ma bardzo duży, ok 2m już. Niepokoi mnie jednak żółknięcie liści. Zrobiłem oprysk na choroby grzybowe i robactwo ale nic nie pomogło.
    Proszę o pomoc co może być przyczyną żółknięcia liści i późniejszego ich opadania.
    Zrobiłem zdjęcia ale nie wiem jak je dodać.

    • zojalitwin Says:

      Jeśli na liściach nie ma małych, ciemnych, okrągławych plamek to taki objaw może nastąpić z braku wody. O to w ciągu tego lata nietrudno kiedy wiele dni temperatura przekracza w słońcu 40 stopni. Proszę podlewać. Liście które już mają tzw. blaszkę odcinającą i tak opadną ale uchroni Pan resztę. Rośliny szczególnie drewniejące w ten sposób bronią się przed nadmierną utrata wody. Odcinając od dostawy te najmniej wydajne w fotosyntezie liście.

      • kwoka2 Says:

        Dziękuję za pomoc, mam nadzieje, że to faktycznie zbyt mała ilość wody. Liście nie maja żadnych plamek, więc raczej mała ilość wody jest przyczyną.
        Mam jeszcze pytanie, jak formować, przyciąć wisterie?
        Prowadzę ją na pergoli w formie 2 pionowych kołków z poprzeczka na górze. Owija się ona teraz na jednym z kołków, ma dwa pnącz, które owinęły się już do pełnej wysokości kołka. Teraz chciałbym poprowadzić je na poprzeczce poziomej ok 3m długości.
        Jak to najlepiej zrobić? Zrobić jakieś cięcie pędów?

      • zojalitwin Says:

        Cięcie glicynii dobrze opisałam w poście proszę z uwagą przeczytać. Można to zrobić od razu można systematycznie. Większa cierpliwość pozwoli na cieszenie się kwiatami na większej powierzchni pnącza.

  6. MagdaB66 Says:

    Rewelacyjny i bardzo wyczerpujący artykuł, dziękuję, moja ma 9 lat i nie kwitnie mimo iż jest bardzo duża, spróbuję poprawić cięcie i nawożenie i może w końcu…

  7. chustina Says:

    Szkoda, że nie trafiłam na taki fajny tekst 4 lata temu kiedy kupiłam glicynię – dzisiaj wyglądałby zupełnie inaczej… Teraz patrzę na nią i zastanawiam się co zrobić by ładnie pokryła mi płaszczyznę, którą chciałabym nią zasłonić. Jak na razie pięła się w górę, ale taki pokrój mi nie odpowiada. Czy 4-5 letniej roślinie nie zaszkodzi cięcie odmładzające? Wtedy mogłabym ją poprowadzić tak jak bym chciała, bo teraz już wiem, dzięki Pani, jak do tego się zabrać. Pozdrawiam. Fajny blog.

  8. kami Says:

    Witam! Dziękuję za wspaniały artykuł. Dwudziestego piątego maja dostanę glicynię chińską. Myślę, że wkopię ją w ziemię, a dopiero w przyszłym roku na wiąsnę przytnę ją przy samej ziemi. Chciałabym z niej uformować drzewo z pniem o wielu pędach. Czy dorze zrobię? Proszę o poradę. Pozdrawiam.

    • zojalitwin Says:

      A po co przycinać przy samej ziemi? Można uciąć nieco powyżej żądanego wysokości pnia.Na szczycie rozwinie się koronka i mamy drzewko. Drzewko o wielu pniach to krzew, a tego Pani z glicynii raczej nie zrobi. Z wieloma pędami może być tylko pnącze zarastające jakąś powierzchnię. Nawet mając sadzonkę o jednym pędzie trzeba ciąć nad tym oczkiem z którego ma wyrosnąć ostatni pęd. Jeśli roślina ma mieć 4 pędy to nad czwartym, zatem cięcie tuż przy ziemi nie jest rozwiązaniem.

  9. dosiek Says:

    A moja zakwitła po 6 latach!!! :-) Jest piękna. Już ją miałam zlikwidować, bo zmarzła ze 2 lata temu. Ale w ubiegłym roku intensywnie odbiła i zaczęłam ją ostro ciąć (pomyślałam: a co tam, zobaczymy). No i w tym roku odwdzięczyła mi się pięknie.

  10. GRAŻKA Says:

    Witam.Moja glicynia ma 3 lata i jeszcze nie kwitła, cierpliwie czekam.Teraz we wrześniu będę ja przesadzała w inne miejsce, gdyż przygotowałam dla niej solidne podpoarcie,miejsce południowo-zachodnie, nie wiem czy jestem pewna czy moge ja przyciąć i cz amiana miejsca jej nie zaszkodzi.Proszę o podpowiedź. Grażyna

  11. jagoda Says:

    Czy na kwitnienie ma wpływ kierunek skęcania się pędów

  12. Barbara von Bärnrode Says:

    Dzieki za tak wyczerpujacy poradnik. Pytanie dot. nawozenia obornikiem. 15 kg na egzemplarz? Jak to zrobic – oblozyc rosline czy wkopac?

    • zojalitwin Says:

      Ponieważ korzenie które karmią roślinę to te najcieńsze więc leżą dość daleko od pnia. Rozłożyć zatem obornik i motyczką trochę przykopać lub jeśli to jeszcze możliwe szpadlem bardzo płytko tyle tylko by przykryć. W ostateczności można rozłożyć warstwę i przykryć go cienko kompostem. Opady zimowe zrobią swoje i nie będzie to widoczne.

  13. Anna Młochowska Says:

    Bardzo dziękuję za tekst, choć tymi odłogami korzeniowymi mnie Pani nastraszyła, bo obecnie próbuję pozbyć się starych jeżyn i one wygrywają. Czy można ograniczyć rozrost korzeni przez n przykład wkopanie betonowych krawężników na dwa metry od rośliny? Czy to pomoże ją powstrzymać?
    Co do gleby, to dwa lata temu posadziłam glicynię na takiej glebie jaką mam, a jest to gęsta glina i wiosną woda (glicynia nie stoi w kałuży jak inne, ale ma mokro). W ubiegłym roku miała małe kwiatostany. Rośnie dobrze, ale teraz muszę zbudować jej jakąś lepszą podporę. Chciałabym ją prowadzić jak żywopłot (nie szczelny, raczej ozdobny).

    • zojalitwin Says:

      Prowadzenia jak żywopłot bez solidnego trejażu to sobie nie umiem wyobrazić. Mam wrażenie, że chodzi o wolno stojąca ścianę. Z glicynią da się dogadać z jeżynami nie bardzo.

      • Anna Młochowska Says:

        Dziękuję. Mówiąc żywopłot, miałam na myśli zbudowanie podpory (3m kantówki 10×10 co 2,5 m, zabetonowane od dołu, połączone 5x5cm szczeblami co 40 cm od dołu do góry, taki nietypowy płot). Chciałabym, by miały miejsce na zwisające kwiaty między szczeblami, stąd 40-sto cm odstępy. Mam nadzieję, że to dość solidna podstawa.

      • zojalitwin Says:

        Powinna spokojnie wystarczyć. Życzę wspaniałych efektów.

  14. Emanuela Says:

    Mam dwie roslinki ,miniatury chinskie (50 cm wysokie )sa w 100 % potwierdzeniem Pani informacji .Po przesadzeniu strzelily focha i zrzucily zalazki kwiatostanow ,w nastepnym roku nie bylo zalazkow kwiatostanow ale widac ,ze polubily nowe miejsca (jedna w donicy druga w gruncie sadze ,ze w w 3 roku nie doczekam sie kwiatostanow bo ich nie przycielam , teraz posluze sie instrukcja no chyba ,ze to jakas wyjatkowo wredna odmiana ale i tak wisteria to moj faworyt w ogrodzie.pozdrawiam Emanuela

  15. Aga Says:

    Witam. Artykuł wspaniały, b.d informacji . Moja glicynia po 10 latach ma pierwsze pąki kwiatowe, przez te 10 lat chodziłam i co rok straszyłam ją że pójdzie na kompost i tak w tym roku mi się odwdzięcza za te lata. Mam pytanie czy teraz jak ma widoczne pąki mogę przyciąć te pędy na których nie ma kwiatów? Pozdrawiam

    • zojalitwin Says:

      Musi Pani? Jeśli nie proszę się wstrzymać do czasu ogólnego cięcia.

      • Franciszka Says:

        dziekuje bardzo za fachowe rady,mam pytanie-dostalam sadzonke glicyni chce ja prowadzic w formie drzewka ,moge ja wsadzic do ziemi w duzym pojemniku zeby ograniczyc rozrost korzeni?

      • zojalitwin Says:

        Można, lecz z początku może być mniejszy i co wiosnę przesadzić. Po dojściu do takiego który już trudno będzie wyciągnąć po prostu obciąć donicy dno. Korzenie pójdą w głąb i jeśli trzeba będzie zmienić miejsce odetnie się tylko te dolne korzenie.

  16. Franciszka Says:

    dziekuje za odpowiedz!!mam nastepne pytanie;ped ma okolo 3 metrow wiec ucinam go odrazu na taka wysokosc jak chce czy moze reszte pedu zawinac na wyskosci 2-go metra poniewaz taka wysokosc chce miec tej glicyni?

    • zojalitwin Says:

      Pęd trzeba uciąć na wysokości tylko o 2-3 oczka wyżej niż końcowa wysokość samego pnia. Z tych duch lub trzech węzłów kształtujemy koronę. Pień z początku trzeba będzie przywiązać do palika.

  17. Anna Says:

    Witam serdecznie, moja histeria po zeszłorocznym przeświadczeniu do donicy rosła bardzo dobrze niestety mimo okrycia na zimę samej rośliny i donicy do tej pory nie widzę ani jednego paka nawet lisciowego- proszę o pomoc. Co powinnam zrobić z moim egzemplarzem by pobudzić ją do życia- dodam że mam glicynie chińską

    • zojalitwin Says:

      Proszę uciąć kawałek pędu i zobaczyć czy wewnątrz, tuż pod korą jest zielona obrączka a środek jest jaśniejszy. Jeśli tak to należy czekać widocznie jest dla niej za zimno. Natomiast jeśli w środku obie warstwy są brązowe to ciąć dalej aż napotka Pani to co wcześniej napisałam. Te brązowe części będą świadczyły iż ta część pędu jest martwa.

      • Anna Says:

        Bardzo serdecznie dziękuję za pomoc sprawdziłam jest zieloną obwodka, pozdrawiam serdecznie

  18. marek Says:

    Witam serdecznie,moja glicynia ma juz ladnych kilka lat,ma imponujace przyrosty,ogolnie mierzy juz kilkanascie metrow (ciezko dokladnie zmierzyc gdyz jest poprowadzona po scianie domu) ale juz pieknie porasta mi barierke tarasu na 2 pietrze,niestety nie kwitnie i to moja bolaczka,jak ja zmusic do kwitnienia?posadzilem ja na poludniowo-zachodnim rogu domu,licze na pomoc,pozdrawiam
    Marek

    • zojalitwin Says:

      Jeśli egzemplarz był kupiony jako siewka lub sadzonka lecz pobrana z niekwitnącego pędu nic się poradzić nie da. Potrafi nie kwitną więcej niż 10 lat. Poza tym trzeba jeszcze wziąć pod uwagę ziemię. Im lepsza tym trudniej roślinie zakwitnąć bo koncentruje się na przyrostach. Proszę spróbować opisanego sposobu cięcia może to być szansą na zmuszenie rośliny do zakwitnięcia. Jesienią wzbogacić(około połowy sierpnia) ziemię w nawóz fosforwo-potasowy. W glebie prawdopodobnie jest zbyt dużo azotu, który powoduje że roślina koncentruje się na wzroście. Nic więcej nie da się zrobić.

  19. Zbyszek Says:

    witam wisterie kupiłem 2 tygodnie temu jako sadzonkę w doniczce wysokość około 60 cm , posadziłem przy ścianie w przyszłości chce uzyskać wysoki pień około 1,5 m a nad nim na wysokiej ścianie w poziomych rzędach odgałęzienia , moja sadzonka miała już jakby małą „koronkę” której odrosty poobcinałem zostawiając tylko najdłuższy . Teraz po 2 tygodniach z gołego patyka powyszczeliwały z pąków zielone pędy od samej ziemi – moje pytanie jak mam wyprowadzić przewodnik czy z pierwszego zielonego pęda od góry – mam go przywiązać do konstrukcji ? a pozostałe pąki które się wybiły poobcinać czy obciąć je dopiero na przyszła wiosnę?

    • zojalitwin Says:

      Po pierwsze przy tak wysokiej roślinie utrudnione będzie przycinanie rośliny. By uzyskać czystość tej liniowej konstrukcji będzie ono koniecznością. Zatem proszę dobrze przemyśleć wysokość pnia. W poradniku (link u góry strony) proszę odszukać link do postu o kształtowaniu drzewka. Mimo iż dotyczy zupełnie innej rośliny ogólne zasady są takie same. Przy glicynii nie ma znaczenia, który pęd wybierze Pan na przewodnik, a które będą tworzyły poziome rzędy. W Pana konkretnym przypadku można pędy zaplatać wokół siebie dopóki są giętkie. Czynność tę powtarzamy tak długo aż roślina przekroczy 170 cm. W międzyczasie usuwamy wszystkie wybijające pędy z niższych partii przyszłego pnia, zostawiając czuprynkę na górze. Po przekroczeniu tej wysokości sztywne już pędy będą tworzyły pień a 20 cm górne pędy rozłoży Pan i przywiąże do podpory. Reszta to już tylko kontynuacja założeń, także przy pomocy sekatora.

      • zbyszek Says:

        Bardzo dziękuje za odpowiedz!! Jeszcze tyko jedno pytanie – czy mogę również zaplatać pędy które wybijają powiedzmy 5 cm czy 15 cm od ziemi na roślince ? Czy tylko te które wyrastają z ziemi , od korzenia ?

      • zojalitwin Says:

        Jeśli chce pan ukształtować pień t proszę się skupić na pędach wybijających z ziemi. Pędy boczne zawsze mają większa tendencję do wybijania kolejnych oczek i tym samym przysporzy Pan sobie pracy. Jeśli zgodzi się Pan z niekształtnym pniem i większą ilością pracy to innych przeszkód nie ma.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 397 obserwujących.

%d bloggers like this: