Klon palmowy

©

©Acer palmatum

 

Opis

Rodzina: Sapindaceae – mydleńcowate

Uroda tego drzewka, a także różnorodność pokroju roślin powodują, że jest pożądanym elementem w prawie każdym ogrodzie. Niskie drzewka i krzewy nadają się świetnie do uprawy pojemnikowej, zatem bez specjalnych wysiłków mogą zdobić tarasy i większe balkony pod warunkiem, że ma się gdzie je przechować przez zimę.

Gatunek jest drzewkiem. W swym naturalnym środowisku osiąga większe rozmiary niż w naszym znacznie chłodniejszym klimacie. Korzenie tego drzewa są położone dość płytko i są raczej (jak na drzewo)mizernej wielkości. Kora na pniu i gałęziach jest szara lub szarobrązowa. Główną ozdobą są liście, które u gatunku przebarwiają się jesienią na kolor czerwony, żółtoczerwony czy ceglasto czerwony, czasem na jednym drzewie występuje wiele barw liści. Ogólnie należy zaznaczyć, że gatunek wykazuje dużą zmienność zależną nie tylko od strefy klimatycznej, ale także od aury jaka w danym roku panuje.

Kształt liści na jednym drzewie też jest dość zróżnicowany. Są zarówno pięcioklapowe jak i siedmioklapowe. Głębokość wcięcia też bywa dość różna. Przeciętnie u gatunku wielkość liści to maksimum 10 cm. Kwiaty nie odgrywają specjalnej roli są małe wielkości maksimum damskiego paznokcia. Większą rolę odgrywają natomiast typowe oskrzydlone owocki. Skrzydełka potrafią się zaczerwienić co przy zielonych liściach i obfitym owocowaniu ma swoje znaczenie. Tutaj trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie nasiona w owockach w naszej strefie w pełni się wykształcają. Jest to jeden z powodów dlaczego część nasion nie wschodzi.

Gatunek ma formę botaniczną Acer palmatum var. dissectum . Jest to wolno rosnący krzew o kopiastym pokroju z łukowatymi pę­dami. Jego maksymalna wysokość to około 4 m. Jasnozielone, głęboko klapowane liście powodują, że wygląda jak wielka paproć. Je­sienią liście mogą przebarwiać się na czerwono albo żółto. Ta forma botaniczna ma swoją odmianę o nazwie ‚Dissectum Artropurpureum’ która ma głęboko wcinane, czerwonawo-brązowe liście, je­sienią stają się czerwone lub pomarańczowe. Proszę pamiętać, że wszystkie odmiany wyhodowane z tej formy botanicznej oraz sama forma botaniczna to rośliny bardzo cierpiące na stanowiskach o niewielkich nawet wiatrach. Kupując i sadząc proszę mieć to na uwadze.

Sam gatunek ma już ponad 600 odmian upraw­nych. Inni wliczając w to stare japońskie odmiany podają, że jest ich ponad tysiąc. Cechą wszystkich odmian jest mniejsza zmienność jesiennego wybarwienia liści. Zatem podane w opisie odcienie liści takie będą prawie na pewno. Piszę prawie bo intensywność jesiennego wybarwienia liści zależy od ilości słońca jak i od tego czy jesienią jest w glebie dostateczna ilość wody czy też panuje susza.

W naszym kraju niełatwo kupić jakieś odmiany poza gatunkiem i wcześniej wymienionymi odmianami. Przyczyna jest dość prozaiczna. Większość tych odmian nie przeżyje naszych mrozów. Podane przeze mnie odmiany mogą przetrwać w zachodnich rejonach, ale posadzone w zacisznym miejscu i przez kilka pierwszych lat okryte na zimę i to zarówno konary jak i gleba pod krzewem czy drzewem. Okrycie raczej powinno być dość solidne.

‚Aureum‚ – krzew o wy­prostowanym pokroju. Wcięte liście są począt­kowo żółte z brzegami zabarwionymi na czer­wono. Z upływem czasu czerwona barwa blednie. Jesienne liście są złotawo-żółte. Odmiana ta szybko rośnie, jej maksymalna wysokość to około 8 m.

‚Bloodgood’ – jest to drzewo o wypro­stowanym pokroju, osiągające wysokość do 5 m. Liście mają przez cały czas intensywne purpurowe zabarwienie. Także jesienne owocostany mają efektowne czerwone skrzydełka.Tę odmianę stosunkowo łatwo rozmnaża się przez sadzonki.

‚Burgundy Lace’ – krzew, osiągający wysokość do 5 m. Głę­boko wcinane i piłkowane na brzegach liście są purpurowe. Jest to odmiana wrażliwa na brak wody jesienią. W trakcie suchej jesieni kolor liści jest mocno wyblakły.

‚Butterfly’ – jest wolno rosną­cym, silnie rozgałęzionym krzewem o wzniesionych ku górze gałęziach. Jego maksymalna wysokość to około 3 m. Nieregularnie klapowane liście są dość małe bo zaledwie 3 – 5 cm długości i mają kolor szarozielony, z kremowymi brzegami.

‚Chitoseyama’ – również wolno rosnący krzew o wysokości do 3 metrów i w przeciwieństwie do poprzedniej odmiany ma kopiasty pokrój. Intensywnie purpurowe, 7-mio klapowe, ząbkowane liście jesienią staja się jasnoczerwone.

‚Crimson Queen’ – to również wolno rosnący krzew lecz o łukowatych pę­dach, osiągający najwyżej 2 m wys. Bywa dość często, że dorosły krzew ma szerokość znacznie większą od wysokości. Liście ma głęboko wcinane, począt­kowo intensywnie purpurowe stopniowo przebarwiają by jesienią przybrać barwę czerwonawo-purpurową.

‚Inaba-shidare’ – odmiana o luźnym po­kroju i ciemnopurpurowych liściach. Maksymalna wysokość to około 2 m.

‚Linearilobum’ – dość wysoki krzew o kulistym pokroju i osiągający maksymalnie 5 m wysokości. Cechą tej odmiany jest bardzo delikatny wygląd który zawdzięcza jasnozie­lonym, bardzo wąsko klapowanym liściom. Je­sienią liście stają się zielono-żółte. Wspominam o niej bo jest piękna, ale niestety wrażliwa na mróz i możliwa do uprawy w okolicach Szczecina lub jako okaz donicowy chowany na zimę.

‚Osakazuki’ – wysokie drzewo osiągające maksimum 8 metrów o zaokrąglo­nej koronie. Liście 7-mio klapowe długości do 12 cm, latem intensywnie zielone, jesienią przebarwiają się na intensywnie czerwone.

‚Red Pygmy’ – niewielki, bo 2 metrowy, wolno rosnący krzew o szeroko stożkowatym kształcie. Liście wąsko klapowane latem ciemnoczerwone a jesienią mogą być albo błękitnozielone albo złotawo-żółte.

‚Sango-kaku’, częściej używana jest nazwa ‚Senkaki’ – jest to duży krzew o wyprostowanych gałęziach, osiągający około 7 m wysokości. Cechą tej odmiany są koralowo-czerwone młode gałązki, które zachowują inten­sywne zabarwienie również zimą. Liście niezbyt duże bo od 3 do 7 cm długości latem mają kolor jasnej zieleni. Jesienią stają się różowe i żółte.

‚Seiryu’ – jest to krzew dość wysoki bo do 5 metrów, ale i bardzo szeroki. Mimo swych rozmiarów jest to jedna z piękniejszych odmian. Deli­katne, głęboko wcinane liście przebarwiają się jesienią na wiele odcieni koloru czerwone­go, żółtego i pomarańczowego.

Na koniec muszę zaznaczyć, że w nazewnictwie tego gatunku panuje wielki bałagan i często ta sama odmiana ma kilka nazw. Są działania porządkujące, ale dla jasności przekazu nie będę się rozwodzić i podawać najprzód grup, a w ramach grup odmian. Fachowcy o tym wiedzą, a nam amatorom ogrodnictwa tylko będą mącić. I jeszcze jedno, jeśli ktoś chce mieć konkretną odmianę proszę w miarę możliwości nie kupować nasion. Egzemplarze w ten sposób uzyskane z reguły różnią się od czegokolwiek. Także sadzonki kupione i nie sprawdzające się pod względem wielkości, kształtu i koloru liści to najprawdopodobniej siewki jakiejś odmiany, a te jak wiadomo są mieszańcowe i nasiona nie powtarzają cech roślin matecznych. Chcąc mieć konkretną odmianę trzeba liczyć się z wydatkiem(trudność w rozmnażaniu) i kupować u renomowanych dostawców.

Występowanie

Naturalnie występuje w Japonii, Korei i we wschodniej części Chin oraz wschodniej Mongolii i południowo wschodniej Rosji.

Wysokość

Na naszych terenach gatunek ma zwykle maksymalnie około 8 metrów wysokości. Jest to jednak dość wolno rosnąca roślina bo 4 metry osiąga dopiero po około 20 latach.

Kolor kwiatu

Cechą zdobniczą są kolorowe liście i w zależności od odmiany są różowe, purpurowe, kremowe, czerwono-białe, żółto-zielone, czerwono-zielone. Co jeszcze hodowcom uda się uzyskać to tylko czort wie.

Stanowisko

No cóż tutaj zaczynają się schody. Rośliny najładniej wybarwiają się mając dużo słońca. Jednak takie stanowisko jest możliwe tylko pod warunkiem, że w ziemi stale jest dostatecznie dużo wody, ale nie jest to stanowisko podmokłe. Na stanowisku słonecznym przy braku dostatecznej ilości wody liście będą się zwijać lub na brzegach zasychać. Uczciwie trzeba zaznaczyć, że nawet decydując się na podlewanie to roślina(w szczególności gatunek i jego formy botaniczne) może mieć takie objawy bo jest to roślina w swym naturalnym stanowisku dostosowana do większej wilgotności powietrza. Przecież Japonia to wyspy, a Korea jest półwyspem. Jeśli takiego nie mamy musimy pójść na kompromis. Wówczas sadzimy naszego klonika tak by miał minimum 6 godzin słońca najlepiej w godzinach popołudniowych. Musimy jednak zawsze pamiętać o jego wrażliwości i stanowisko to musi być zaciszne. Jeśli można podpowiedzieć to warto posadzić klonika w pobliżu oczka wodnego. Musimy jednak tak to zrobić(np. usypać niewielką skarpę) by korzenie nie podmakały, a parująca woda z oczka zapewni dostateczną wilgoć w powietrzu. Zatem przy odrobinie wysiłku będziemy mieć egzemplarz pięknie ukształtowany o ładnym pokroju i czystym wybarwieniu liści bez burych odcieni.

Wymagania i pielęgnacja

Uprawa w gruncie

Po pierwsze gleba o odczynie od kwaśnego do maksimum lekko kwaśnego. Jednak nie powinna być tak kwaśna jak pod rododendrony. Przy wyższym odczynie szybko pojawi się chloroza. Z uwagi na płytki system korzeniowy gleba powinna być typu leśnego czyli o dużej zawartości próchnicy gwarantującej i żyzność i łatwość utrzymywania wilgoci w glebie. Musi być przepuszczalna i woda gruntowa nie może podchodzić zbyt wysoko bo to grozi w okresie deszczowym podmakaniem. Trzeba także pamiętać i nie przedobrzyć przygotowując stanowisko bo na zbyt żyznych  ziemiach roślina za późno zaczyna proces drewnienia nowych przyrostów i najczęściej nie zdąży z tym procesem przed zimą, a to już praktycznie pewność przemarznięcia. Zatem lepiej do ziemi dodać dużo, dużo kompostu i nie dawać nawozów czy obornika. Zakładam, że wybraliśmy bardzo starannie stanowisko i kupiliśmy roślinę w pojemniku. Jeśli ziemia w pojemniku jest dość sucha to warto włożyć cały pojemnik z rośliną do wiadra z wodą i trzymać dopóty dopóki wydzielają się pęcherzyki powietrza. W tym czasie kopiemy dołek co najmniej 2 razy większy niż potrzeba. Ziemię z dołka mieszamy z duuuużą ilością kompostu. Ponieważ kompost ma raczej obojętny odczyn dobrze by było dodać coś co zakwasi tą mieszankę. Dużo torfu nie jest wskazane bo przy mokrym lecie zatrzymując wodę potrafi wywołać gnicie korzeni, a przy suchym działa jak bibuła i wyciąga z ziemi każdą kropelkę wody. Ponieważ wiązanie wody w torfie jest znacznie mocniejsze korzenie roślin nie mogą z tej wody skorzystać i cierpią suszę. Zatem można dodać, ale nie dużo lepiej sprawdzą się przekompostowane trociny(niech nie przyjdzie nikomu do głowy kupować w sklepie te przeznaczone dla królików). Wprawdzie nie jest to pochlebne, ale najlepszym zakwaszaczem będzie ściółka i ziemia z lasu dodana w ilości 1/3 objętości tej mieszanki. Teraz na dno dołka sypiemy tyle tej mieszaniny by wyjęta z doniczki roślina nie stała niżej jak 1 cm poniżej powierzchni gruntu. Zasypujemy ¾ dołka i podlewamy. Po zniknięciu wody zasypujemy resztę. Staramy się co kilka dni(latem codziennie) dołek podlać. Postępujemy tak jak najdłużej. Mamy wówczas pewność, że roślina miała komfortowe warunki by przekorzenić się do podłoża. Tak na marginesie postarajmy się sadzić te rośliny najpóźniej do końca lipca. Potem mogą nie zdążyć z drewnieniem pędów bo będą zajęte wrastaniem korzeni w grunt. W momencie kiedy przestajemy regularnie podlewać ziemię pod rośliną ściółkujemy. Tutaj jedynym praktycznie materiałem jest kora bo ta rozkładając się od spodu systematycznie zakwasza nam podłoże. Kto ma dostęp może ściółkować trocinami, efekt zakwaszania jeszcze lepszy bo trociny szybciej się rozkładają. Ściółkowanie spełnia kilka funkcji. Latem zabezpiecza ziemię przed nagrzewaniem się i przez to szybszym wyparowywaniem wody z ziemi, chroni dolne liście(form krzewiastych) przed ochlapywaniem ich błotem w czasie padającego deszczu, a zimą zabezpiecza korzenie przed nadmiernym przemarzaniem.

W sezonie nawet przy wiosennym posadzeniu już nie dajemy nawozów. Ponieważ klonik ten jest rośliną wrażliwą na zasolenie podłoża, znacznie dla niego lepszym sposobem nawożenia w kolejnych latach jest, przy glebach kwaśnych dawanie wiosną warstwy kompostu i mieszanie jej z ziemią, a na glebach lekko kwaśnych lepszym rozwiązaniem będzie kupno większego worka ziemi do kwiatów i wysypać ją pod krzewem również mieszając z ziemią ogrodową. Przy całym tym przedsięwzięciu proszę pamiętać, że rolę żywiciela rośliny spełniają korzenie najcieńsze będące na obwodzie bryły korzeniowej. Z reguły jest tak, że średnica korony jest jednocześnie średnicą bryły korzeniowej. Wystarczy zaznaczyć sobie cień jaki rzuca korona w godzinach południowych. Ziemię lub kompost wysypujemy przede wszystkim jak najbliżej obwodu nie martwiąc się zbytnio wnętrzem koła czyli strefą przy pniu.

Następną po posadzeniu wiosną sprawdzamy czy nie ma przemarzniętych części pędów. Jeśli są wówczas ograniczamy się do wcięcia tylko tych martwych części. Pamiętamy, że tniemy nad oczkiem znajdującym się na zdrowej części pędu. Ponieważ krzewy te rosną wolno jeśli nie zależy nam na regularnej formie naszego klonika praktycznie nie prowadzimy cięcia. Powiedzenie starych ogrodników jest tu jak najbardziej na miejscu i mówi ono, że mądry ogrodnik uczy się docenić rośliny dla ich własnych cech i pamięta, że dobre cięcie służy tylko ujawnieniu piękna, ale nigdy go nie tworzy .

Tym którzy chcieli by mieć w miarę regularną formę zbyt szybko informuję, że cięcie może sprowokować roślinę do wypuszczenia cienkich, nierozgałęzionych, biczowatych pędów. Klon palmowy i tak ma taką tendencję i na wszystkich roślinach poniżej 15 roku życia mogą się pojawić, po co dodatkowo zachęcać. Lepiej przysiąść na dłoniach jeśli mocno świerzbią. Jeśli takie pędy się pojawiły mimo, że nie cięliśmy mamy dwie możliwości, albo przyciąć je i mieć nadzieję, że nie wywołamy masowego pojawienia się takich pędów, albo usiąść na dłoniach i czekać, bo pędy te z czasem grubieją i wypuszczają boczne odgałęzienia. Kilkunastoletnie rośliny można poddać już cięciu formującemu bez takich konsekwencji. Powodów do podjęcia decyzji o cięciu może być tyle ile ogrodników np. mamy krzew, a chcemy mieć drzewko. Zawsze jednak pamiętajmy że klon jest dość wrażliwy na choroby grzybowe i zawsze stosujmy funaben do zasmarowania ran po cięciu. Cięcie łatwiej przeprowadzać w stanie bezlistnym, ale wiosną drzewo jest nastawione na szybką wegetację i pojawiają się intensywnie wybijające pędy z oczek śpiących potrafiące zniwelować nasze zapędy. Trudniej lecz dłużej utrzymamy rezultat naszego cięcia jeśli tniemy latem. Tutaj jest tylko jeden szkopuł. Cięcie formujące jest zwykle dość intensywne i zlikwidowanie zbyt dużej ilości liści może zagłodzić roślinę. Jeśli tniemy wczesną wiosną to do cięcia musieliśmy zdjąć osłonę, a wcześnie ruszający krzew bywa narażony na późne przymrozki, warto ponownie go nakryć choć już nie tak solidnie.

Uprawa w pojemnikach.

Do uprawy pojemnikowej nadają się przede wszystkim odmiany niskie. Mając gdzie zimować roślinę możemy poszukać szczególnie oryginalnej odmiany nawet jeśli jest wrażliwa na mróz. Przy ewentualnym sprowadzaniu z krajów zachodnich proszę pamiętać, że opis odmian jest dostosowany do ich cieplejszych warunków i nie dać się nabrać jeśli jest tam napisane, że może zimować w gruncie. Zimy np. w Anglii mają się nijak do naszych zim. No nic mamy już doniczkę z klonikiem. Z reguły jest tak, że roślinę trzeba przesadzić. W tym konkretnym wypadku nowa doniczka powinna mieć średnicę większą o 5-6 cm. Jeśli nasz klonik będzie mógł być dołowany w gruncie ogrodu to wystarczy zwykła plastikowa doniczka. Natomiast dla roślin stojących na twardym gruncie tarasu czy balkonu lub na schodach przed drzwiami postarajmy się o nieco większe i cięższe osłonki. Na dno takiej osłonki układamy kilka kamieni(uzbieranych na spacerze i wymytych). Będą stanowiły izolację od wody jeśli doniczkę nieco przelejemy i jednocześnie swym ciężarem stabilizowały całość. Uprzedzam jednak, że znacznie lepszym rozwiązaniem jest użycie większej donicy posiadającej otwory odpływowe i ostawionej na wspornikach tak by woda z opadów spokojnie odpływała z zasięgu korzeni. W czasie mokrego lata nie będziemy musieli wyjmować rośliny i wylewać wody deszczowej z osłonki, a i tak nie mamy wówczas pewności czy ziemia nie jest już za mokra. Tyle na temat pojemników.

Jako podłoże wystarczy ziemia do kwiatów ale obowiązkowo należy wymieszać ją z drobnym żwirem, drobną korą(jeśli kupiliśmy zbyt grubą, a taka jest najczęściej, wrzucić do jakiegoś worka i młotkiem pokruszyć na drobno). Na dno obowiązkowa warstwa drenażowa nie mniejsza niż 3-5 cm. Przy przesadzaniu pamiętamy by góra bryły korzeniowej nie była niżej niż w starej doniczce, oczywiście po podlaniu ziemia nieco osiądzie więc ewentualnie dosypujemy naszej mieszanki by wyrównać poziomy. Pojemnik stawiamy na około 2 tygodnie w miejscu zacienionym, lub tak by słońce miał tylko rano. Po okresie aklimatyzacji możemy roślinę postawić w bardziej dla niej odpowiednim miejscu. Mimo, że obowiązuje zasada iż rośliny najładniej kształtują pokrój i wybarwienie liści na stanowisku słonecznym to tutaj lepiej będzie się kierować  zasadą mówiącą, że im ciemniejsze liście tym więcej cienia roślina zniesie. Mam tylko jedyną uwagę proszę nie stawiać rośliny w bezpośrednim sąsiedztwie ściany. Roślina jest wówczas narażona raz na światło słoneczne, a dwa na światło odbite od ściany i dodatkowo na znacznie wyższe temperatury co powodują, że to powietrze jest bardzo, ale to bardzo suche. Zatem zasychanie liści lub ich plamy oparzeniowe to prawie pewność. Rośliny w donicach podlewamy obficie i regularnie. Ziemia ma być lekko wilgotna na okrągło. Pamiętajmy jednak, że wierzchnia warstwa szybko wysycha, a w środku dużej przecież donicy jest jeszcze dostatecznie wilgotno. Zatem nie kierujmy się widokiem wierzchniej warstwy. Przed kolejnym podlaniem palec do ziemi najgłębiej jak się da. Jeśli jest wilgotno wstrzymujemy się z podlewaniem. I zamiast rano podlejemy pod wieczór, oczywiście po ponownym sprawdzeniu.

Nawożenie zaczynamy w zależności czy w ziemi były standardowe nawozy czy nawozy o przedłużonym działaniu. Jeśli te drugie to rośliny w danym roku możemy nie nawozić. Przy standardowych nawozach zasilanie zaczynamy nie wcześniej jak 6 tygodni po przesadzeniu. Pisałam wcześniej, że klon jest wrażliwy na zasolenie podłoża. Pamiętając, że nawozy to nic innego jak sole określonych kwasów więc nie możemy na raz dać ich dużo. Zatem nawozimy częściej lecz małymi dawkami. Ponieważ na balkonach na ogół mamy petunie, surfinie czy inne kwitnące rośliny, które zalecałam nawozić co drugie podlewanie lecz połową dawki można ten sam system zastosować do klonika z tym, że zamiast połowy dajemy 1/3 dawki. Zatem do konewki z resztówką po podlaniu kwiatów dolewamy nieco wody i tym podlewamy klonika. Oczywiście nie stoi nic na przeszkodzie osobno dla niego przygotować konewkę z rozpuszczonymi w wodzie nawozami. Nawozy do roślin kwitnących zawierają podwyższoną ilość potasu co sprzyja lepszemu wybarwieniu liści u odmian kolorowych. Natomiast jeśli będziemy podlewać nawozami do roślin zielonych kolor liści będzie zieleniał. U odmian latem zielonych można takim nawozem podlewać lecz już od początku lipca przejść na nawóz do roślin kwitnących by jesienne wybarwienie było piękniejsze.

Ewentualne cięcie przeprowadzamy wiosną i bezwzględnie stosujemy zasadę nie usuwania więcej jak 1/5 korony, więc dobrze zastanówmy się zanim użyjemy sekatora. Wcześniej jednak sprawdzamy stan bryły korzeniowej i przesadzamy tylko wówczas jeśli jest to absolutnie niezbędne. Tym bardziej, że przesadzanie dużej rośliny to spory wysiłek najczęściej nie jednego człowieka.

Byłabym zapomniała. Roślina młoda szczególnie siewka może mieć dwa rodzaje liści. Jedne młodociane drugie już dojrzałe i jest to normalne. Dopiero rośliny trzyletnie mają wszystkie liście jak formy dorosłe. Nie dotyczy to gatunku bo on wykazuje zmienność nawet na jednym egzemplarzu.

Mrozoodporność

Nawet gatunek przez pierwsze kilka lat należy w naszym kraju zabezpieczać na zimę. Trzeba także wiedzieć, że większość odmian uprawnych jest znacznie mniej odporna niż gatunek i ich okrycia muszą być grubsze. W ich przypadku najlepiej sprawdzają się maty słomiane od góry zabezpieczany przed zamakaniem kapturem z folii. Kto nie ma dostępu na pewno może kupić agrowłókninę zimową oznaczaną symbolem P-50. W przypadku młodych egzemplarzy warto dać co najmniej podwójnie złożoną płachtę. Przy odmianach szczepionych szczególnie ważnym jest zabezpieczenie miejsca szczepienia, nawet jeśli jest to nisko okulizowana roślina.

Klon ten jest wrażliwy na późne przymrozki z uwagi na wczesny start wiosną. Dlatego warto zdejmować tylko część okrywy. Pojedyncza agrowłóknina stanowi dobrą cieniówkę i nie pozwala pędom nagrzać się od słońca co w konsekwencji opóźnia nieco start. Zdejmujmy ją zatem najpóźniej jak się da.

Rośliny które zimowały w garażach itp. miejscach trzeba hartować przed przeniesieniem na zewnątrz. Dlatego warto postawić je z początku na krótki czas na zewnątrz i stopniowo ten czas przedłużać. Jeśli w tym miejscu mamy słońce nawet ranne warto narzucić na koronę pojedynczą płachtę włókniny w celu ocienienia rośliny.

Rozmnażanie

Rozmnażanie gatunku jest stosunkowo proste. Wystarczy wysiać kilka nasion i później wybrać najlepszą roślinę. Musimy pamiętać jednak, że nasiona klona palmowego szybko tracą siłę kiełkowania. Zatem przechowywanie ich nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pewność wzejścia mamy wówczas gdy wysiewamy nasiona bezpośrednio po zbiorze i pojemniki z wysiewami dołujemy w ogrodzie. W takich warunkach jednak nie wszystkie wschodzą bo część marudzi i przynajmniej rok przeleguje w ziemi. Dlatego warto wysiać do każdej doniczki kilka nasion. Nasiona przechowywane na sucho w chłodzie na początku stycznia wysiewamy do woreczków z wilgotną ziemią do wysiewów lub czystym piaskiem, ewentualnie 2/3 perlitu i 1/3 torfu. Woreczki zamykamy i na co najmniej 8 tygodni wstawiamy do chłodziarki na górną półkę. Przez cały czas kontrolujemy wysiewy i co kilka dni wietrzymy woreczki. Z reguły pod koniec okresu stratyfikacji widzimy, że nasiona wypuściły korzonek. W tym momencie wyjmujemy z lodówki i ostrożnie układamy pojedynczo do małych doniczek z ziemią do kwiatów wymieszaną pół na pół z perlitem. Doniczki wypełniamy tą mieszanką do ¾ wysokości i na to układamy skiełkowane nasiona potem przysypujemy około 2 cm warstwą tej samej mieszanki. Jeśli w woreczku są nasiona skiełkowane i nie, to te nieskiełkowane postarajmy się oznaczyć bo one mogą być takimi śpiochami i wzejdą nam znacznie później choć gwarancji nie ma. Dla kogoś kto zdobył nasiona o których nic nie wie, a ma na zbyciu około 30 złotych powinien kupić kwas giberelinowy pod handlową nazwą ”Gibrescol” i stosując się do instrukcji przed wysiewamy namoczyć je w roztworze tego kwasu. Kwas ten jest naturalnym stymulatorem wzrostu i starym nasionom umożliwia kiełkowanie w rozsądnym procencie. Do gruntu przesadzamy rośliny nie mniejsze jak 30 centymetrowe.

Dla bardziej wprawnych i dla tych co chcą mieć konkretną odmianę pozostaje nauczyć się szczepienia lub okulizacji. Opisy obu operacji można znaleźć w Poradniku ogrodnika na tym blogu.

Na koniec jedna uwaga dla próbujących ukorzeniać sadzonki odmian. Jest to dość trudny sposób, bo nie wolno dopuścić do najmniejszego przywiędnięcia liści, utrzymać temperaturę podłoża w granicach 25 0C i przy tym zachować zdrowotność sadzonek. Ukorzenione sadzonki w przygniatającej większości odmian mają tendencję do wytwarzania słabych korzeni. Bardzo często takie rośliny z powodu niewydolności systemu korzeniowego giną w drugim lub trzecim, a nawet czwartym roku uprawy. I w takim wypadku nic nie da przesadzanie lub obwinianie się o błędy w uprawie, bo wina leży nie po stronie uprawiającego. Dlatego nie warto kupować byle czego tylko dlatego, że tańsze, lub od niesprawdzonych dostawców. Jeśli znamy kogoś, kto ma ciekawą odmianę i zechce nam pomóc to warto go poprosić by zrobił odkład powietrzny. Jak to się robi też w poradniku opisałam.

Choroby i szkodniki

Ze szkodników najpopularniejsze są mszyce. Jeśli już wystąpiły w ogrodzie opuchlaki to mamy 100% pewność, że pojawią się także na klonie palmowym.

Z chorób najgroźniejsza jest wrticilioza objawiająca się więdnięciem i zamieraniem pędów, a w konsekwencji całej rośliny. Kupując rośliny zwracajmy uwagę czy liście są czyste czy też są na nich niewielkich rozmiarów lecz potem zlewające się ciemne plamki. Chorobę zwaną antraknozą można zwalczyć, ale jeśli mamy wybór wybierzmy roślinę o zdrowych liściach. Jeśli na gałęziach szczególnie tych starszych pojawiły się czarne pasy lub obrączki to znaczy, że mamy do czynienia z bakteriozą. Będzie postępować w kierunku wierzchołka pędów powodując jego zamieranie. Na to nie ma lekarstwa. Opryskiwanie środkami grzybobójczymi jest bezcelowe. Takie rośliny można starać się ratować wycinając wszystkie porażone pędy około 10 cm poniżej plam czyli na zdrowych częściach. Gwarancji jednak nie mamy.

Przy odmianach, których pędy są cienkie czasem może pojawić się srebrzystość liści i zamieranie tej części pędu. Takie pędy należy wyciąć na zdrowej tkance.

Z chorób pochodzenia fizjologicznego najczęściej występuje zamieranie brzegów blaszek liściowych. Przyczyn tego może być kilka

  • uszkodzenia przez późne przymrozki, i to wykształconych już liści jak i pąków liściowych;

  • stres wodny czyli albo brak albo nadmiar wody. Przy braku wody zasychające korzenie nie odbierają z liści soku i ten gromadzi się na brzegach blaszek rozrywając je powodując ich zasychanie. Przy przedłużającej się suszy grozi pełna defoliacja. Jeśli roślina ma czas może odbudować, ale najczęściej ginie. W odwrotnej sytuacji czyli przy nadmiarze wody następuje zgnilizna korzeni, a więc ilość sprawnie działających korzeni jest znacznie mniejsza i nie nadążają. Efekt taki sam. Najczęściej choć nie zawsze jest to choroba roślin pojemnikowych. W gruncie szczególnie często pojawia się na roślinach nowo posadzonych jeśli je nie podlewamy i nie cieniujemy;

Cechą tej rośliny jest jej wrażliwość na braki manganu w glebie. Ponieważ jest to jeden z mikroskładników jego brak jest dość rzadki, ale jeśli wystąpiła chloroza na młodszych częściach rośliny w ten sposób że nerwy pozostały zielone i przez to tworzą coś w rodzaju siateczki to niestety trzeba roślinie ten pierwiastek dostarczyć. W uprawie gruntowej to raczej znikoma możliwość, ale w uprawie doniczkowej występuje częściej i trzeba sięgnąć po nawozy gdzie w składzie zobaczymy skrót Mn.

Często występuje zamieranie pędów szczególnie tych ubiegłorocznych. Przyczyną bywa zbyt późne wejście rośliny w fazę drewnienia pędów. Miękkie pędy przemarzły i teraz kiedy ruszyła wegetacja widać że zamarły. Trzeba wszystko wyciąć na zdrowej tkance, ale pamiętać, że część wierzchołkowa po cięciu może jeszcze kawałek zaschnąć więc nie panikować.

Zastosowanie

Z uwagi na malowniczość pokroju wielu odmian warto by było posadzić go jako soliter na trawniku lub w innym reprezentacyjnym miejscu. Cały czas jednak musimy pamiętać by było to miejsce zaciszne. Inaczej sadzimy go w grupie bardziej odpornych drzew, które będą stanowiły osłonę dla niego. Musimy jednak wiedzieć, które z tych drzew dysponują płytkim systemem korzeniowym. Klon palmowy nie wytrzyma konkurencji takich drzew i krzewów. Musimy mu dobrać rośliny o głębokim systemie korzeniowym, które nie będą zabierały wody i składników pokarmowych z płytszych warstw. Tworząc takie grupy warto pamiętać o wyglądzie ich koron w wieku dojrzałym i nie przejmować się wolnymi przestrzeniami, bo prawdziwy wygląd takiej grupy uzyskamy po kilku latach. Rośliny posadzone zbyt blisko potem będą wymagały przesadzeń, a tego wiele drzew czy krzewów nie lubi lub wręcz nie zniesie z uwagi albo na płytki i delikatny system korzeniowy łatwy do uszkodzenia w stopniu znacznym lub z powodu zbyt długiego korzenia, który należałoby wyciąć, a tego te rośliny też nie zniosą.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Acer palmatum – http://arboretum.sggw.pl/asortyment/acer_palmatum.html

Kształt i wielkość liści -http://www.hort.uconn.edu/plants/a/acepal/acepal1.html

About these ads

Odpowiedzi: 12 to “Klon palmowy”

  1. tenia Says:

    Pięknie, w końcu porządny artykuł, dziękuję.

  2. Emanuela Says:

    wspanialy opis ,dziekuje

  3. Kinga Says:

    Bardzo dobry artykuł, rozjaśnia wiele spraw. Dziękuję.

  4. Marta Says:

    Pani na pewno wie czym go nawozić żeby zachował piękny czerwony kolor.Oczywiście wiem ,że ma to związek z ilością światła, ale czy dobrze mu będzie robił na kolor siarczan potasu?
    Pozdrawiam
    Marta

  5. jankosia Says:

    Pani Zoju, chciałabym zapytać o rozmnażanie klonów, ale akurat nie palmowych. Czy klon strzępiastokory możliwy jest do rozmnożenia z nasion? Kiedy je zebrać? I czy nasiona potrzebują jakiś specjalnych zabiegów typu moczenie albo skaleczenie. Moje klony od kilku lat owocują, ale nie zdarzyło mi się, żeby znaleźć jakąkolwiek siewkę co pozwala mi przypuszczać, że nowa roślina z nasion może nie być taka łatwa do osiągnięcia. Czy moje obawy są słuszne? Będę wdzięczna za odpowiedź. Jestem wierną czytelniczką. Pozdrawiam i dziękuję za ten artkuł

    • zojalitwin Says:

      ten gatunek z powodzeniem można rozmnażać z nasion. W styczniu nasiona oczyścić, przygotować podłoże, wysiać, włożyć do woreczka i na kilka dni postawić w cieple. Następnie włożyć do chłodziarki na 2 miesiące. Po miesiącu zaglądnąć. Zdarza się, że kiełkują już w chłodziarce i wówczas trzeba je stamtąd zabrać.

      • jankosia Says:

        Ślicznie Pani dziękuję. A mogłaby mi Pani powiedzieć jak sprawa wygląda z żywotnością nasion? Czy te zeszłoroczne które zebrałam z ziemi tej wiosny będą się jeszcze nadawać? Jak na złość nie widzę świeżych chociaż widziałam jak kwitły.
        Spróbuję zrobić to tak jak Pani sugeruje i podzielę się efektami- jeśli takie będą :) pozdrawiam

      • zojalitwin Says:

        Można użyć tych zeszłorocznych.

  6. świeża Says:

    Witam serdecznie dostałam mój klon palmowy odmiana Dissectum w maju. Wszytko było dobrze trzymałam ją w domu bo ma około 50 cm, wydawało mi się że mam mała doniczkę i ja przesadziłam w sierpniu, teraz natomiast mam problem bo zielone liście zmieniły się w żółto brązowe zwinęły się jak by uschły opadają, nie wiem czy to wina jesieni czy przesadzenia czy pogody znaczy się jesień? ale drzewko jest ciągle w domu daleko od kaloryfera słońca mają mało troszkę od rana. Czy powinna na zimę wynieść go do piwnicy czy może zostać w pokoju i od przyszłego roku myślałam żeby go na powietrze wynieść i trzymać w donicy.

    • zojalitwin Says:

      Zwijanie się liści to objaw za suchego powietrza. Nie bardzo bym się tym teraz przejmowała, bowiem za chwilę powinien się znaleźć w chłodnym pomieszczeniu. Najlepiej takim by temperatura nie przekraczała +4 0C. Do połowy stycznia roślina przechodzi okres spoczynku bezwzględnego więc nie będą wybijać nowe pędy. Kiedy ten okres się skończy to przy wyższych temperaturach roślina uzna że czas zacząć rosnąć. Nowe pędy będą słabe i wyciągnięte. W tym roku to raczej niemożliwe z uwagi na niepewność czy roślina przygotowała się do zimy, lecz w kolejnych latach nie trzymać rośliny w mieszkaniu w żadnym czasie. Gdyby nie było takiego miejsca o jakim wspomniałam lepiej jest zadołować doniczkę w gruncie i bardzo grubo okryć. Najpierw agrowłókniną zimową, a jak przyjdą solidne mrozy nałożyć kartonowe pudło i położyć coś ciężkiego na nim by wiatr nie zerwał. Kiedy roślina będzie już za duża na pudło to kolejna warstwa agrowłókniny i powinien przetrwać. W mieszkaniu można trzymać tylko krzewy z krajów tropikalnych bowiem one rosną okrągły rok. Wszystkie te ze stref tylko nieco cieplejszych od naszych muszą być przetrzymywane w chłodzie. Jeśli ma Pani do dyspozycji garaż to wstawić tam roślinę. Gdyby w czasie zimy temperatura spadała znacznie można całą doniczkę z rośliną wstawić do wysokiego pudła kartonowego i go zakryć. Przy zimowaniu w pomieszczeniach w czasie ciepłych dni należy sprawdzić ziemię i dać nieco wody bowiem w doniczkach ziemia ma prawo przeschnąć. Robimy to jednak nie częściej jak 3-4 razy w czasie całego okresu zimowania.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 490 obserwujących.

%d bloggers like this: