Perowskia łobodolistna

©

©Perovskia atriplicifolia

 

Opis

Rodzina: Lamiaceae-wargowe

Perowskia jest podkrzewem. To oznacza, że tylko dolne części pędów drewnieją . Liście na pędach ułożone są naprzeciwlegle czyli mówiąc po ludzku tworzą pary liści.

Roślina ma dwa rodzaje liści dolne mocno powcinane, a zupełnie górne mają tylko ząbkowany brzeg. Są one niewielkie bo niewiele przekraczają 5 cm długości lecz są aromatyczne.

Zarówno pędy jak i liście są kutnerowato owłosione dlatego mają srebrzysty odcień. Na szczycie pędu wyrasta długa na około 50 cm lecz luźna wiecha z osadzonymi na niej niewielkimi kwiatkami.

Kwiatki są rurkowate z dwuwargową koroną wyrastające z owłosionego i nieco ciemniejszego kielicha. Ponieważ perowskia kwitnie w połowie lata nie zawsze nasiona zdążą dojrzeć, a są one malutkie.

Na zdjęciu grosik wygląda przy nich jak wielka moneta.

Na rynku istnieją dwie najpopularniejsze odmiany. Tak naprawdę nie są to odmiany, a mieszańce międzygatunkowe. Skrzyżowano P. atriplicifolia i P. abrotanoides. Z tej krzyżówki wyselekcjonowano osobnika o bardziej obfitym kwitnieniu i nieco większych, ciemniejszych kwiatach. Nadano mu nazwę ”Blue Spire”. Na wysokość odmiana ta jest tylko nieco mniejsza od gatunku.

Ma jeszcze jedną zaletę, ma chyba najbardziej siwe pędy zimą.

W Holandii pracowano nad krzyżówką dalej i otrzymano znacząco niższą choć o podobnych parametrach kwitnienia co wcześniejsza odmiana. Wpatrzył siewkę Herbert Oudshoorn. Nadano nazwę ”Little Spire”. Roślina jest wysoka na około 60 cm z czego 40 cm to kwiatostan. Ostrzegam, ta roślina może być rozmnażana tylko za zgodą hodowcy, a kiedy zezwolenie trzeba kupić(za nie małe pieniądze) to sadzonki muszą być droższe. Nie kupujmy zatem po okazjonalnych cenach bo może się okazać, że kupiliśmy nie to co chcieliśmy.

Tzw. odmian jest jeszcze kilka lecz u nas praktycznie niedostępnych np.

„Blue Haze” ma jasnoniebieskie kwiaty i prawie niepodzielone liście;

„Filigran” ma delikatne, koronkowe liście i błękitne kwiaty na40-60 cm wiechach;

„Longin” rośnie sztywno wyprostowany, i nadaje się do zastosowań w ogrodach o bardzo geometrycznych kształtach, czyli do tzw. założeń formalnych.

Występowanie

Suche, dzikie stepy w Centralnej Azji od Iranu przez Afganistan, Pakistan po Tybet.

Wysokość

Przeciętnie około 120 cm, lecz na stanowiskach zasobniejszych lub mniej słonecznych może być wyższa.

Termin kwitnienia

W czasie ładnego słonecznego lata początek to połowa lipca. Przy zimnym deszczowym lecie początek może przypaść dopiero w sierpniu lecz kwitnie długo. Praktycznie do przymrozków jeśli wystąpią we wrześniu.

Kolor kwiatu

Fioletowe z niebieskim odcieniem.

Stanowisko

Dwa bezwzględne warunki. Miejsce w pełnym słońcu lecz osłonięte od zimnych wiatrów.

Wymagania i pielęgnacja

Na dzikich stepach nikt się tą rośliną nie zajmuje, a kwitnie tak, że zauroczyła swego odkrywcę. Podobne miejsce musimy jej zapewnić. Oprócz stanowiska o którym pisałam to jeszcze niezbyt urodzajna, dobrze przepuszczalna gleba. Co do gleby to roślina stawia jeden warunek – jej odczyn musi być co najmniej obojętny w kierunku gleb zasadowych. Stepy i zbocza na których rośnie mają wapienne podłoże. Posadzona na lekko kwaśnych urośnie, ale nie czarujmy się będzie to chabaź.

Po posadzeniu (proszę nie sadzić późną jesienią nawet jeśli jest w pojemniku. W takim wypadku lepiej razem z doniczką zadołować w gruncie, a w momencie pierwszych poważniejszych przymrozków okryć całość) w okresie wiosennym przyciąć roślinę jak na rysunku to jest najwyżej za 2 parą oczek. Przy niewyciągniętych roślinach jest to odległość 5-7 cm od ziemi. Nie ważne jeśli już ruszyła wegetacja w takim wypadku możemy już zobaczyć, które pączki śpiące ruszyły i ciąć jeszcze niżej tj za pierwszą parą oczek. Tak niskie cięcie będzie z zyskiem w kolejnych latach, bo nie będzie narastała zbyt szybko bardzo zdrewniała i goła część u podstawy krzewu. Ponieważ daliśmy jej dość słabą ziemię to na początku dbamy i podlewamy jak tylko górna warstewka lekko przeschnie. Gdzieś po miesiącu roślina przekorzeni się do gruntu i już właściwie będzie dawać sobie radę. Chyba, że wystąpi naprawdę spora susza to nie omijajmy jej przy podlewaniu ogródka. Pamiętajmy, że rośliny w danym roku posadzone nie są jeszcze roślinami zadomowionymi i wymagają od nas większej uwagi. Jeśli mamy nieco lepsze gleby, a trafi się zimne i mocno mokre lato może wody być za dużo i roślinie zaczną gnić korzenie, a w konsekwencji wypadnie nam. Przy młodej roślinie dopiero w tym roku posadzonej warto ją wysoko przyciąć(rezygnując z kwitnienia)tniemy tylko tak by nałożyć wysoką butelkę plastikową bez dna. Starsze zadomowione rośliny poradzą sobie choć może nie będą tak ładne.

Innym problemem na nieco lepszych glebach lub w miejscach o mniejszym nasłonecznieniu jest skłonność roślin do wylegania zewnętrznych pędów. Jeśli roślina posadzona jest w środku rabaty to praktycznie tracimy cały jej urok. Ponad inne kwiaty wystają tylko pojedyncze pędy, a perowskia naprawdę pięknie wygląda tylko w większej grupie(dlatego lepiej jest kupić kilka mniejszych roślin niż jedną większą). Niedogodnością lepszych gleb jest także to, że powodują iż roślina jest pozbawiona tego siwego owłosienia i zamiast srebrzysto-niebieską mamy roślinę zielono-niebieską.

Jeśli lato było długie i przynajmniej sierpień lub wrzesień suchy to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy zależy nam na samosiewie. Jeśli tak to przekwitłych kwiatostanów nie ścinamy. Możemy je trochę potarmosić by ewentualne nasiona wyleciały na ziemię. Jeśli nam nie zależy to skróćmy pędy do około 50 cm. Raz, że nie będą zimą straszyły, dwa wiosną będzie mniej śmieci do spalenia, a trzy łatwiej nam będzie taki krzaczek okopcować. Usypmy kopiec około 30 centymetrowy. Proponuję zrobienie tego kompostem. Nie wybieramy wówczas ziemi z okolic krzaczka, zmniejszając grubość warstwy ziemi co może prowadzić do przemarzania korzeni. Rozgarnięty i wymieszany z ziemią kompost stanowić będzie wiosną doskonały nawóz. Tym sposobem roślina będzie miała składniki pokarmowe, podniesiemy odczyn ziemi bo kompost ma w większości obojętny odczyn i unikniemy skutków przenawożenia – zielenienie roślin, wyleganie, a dany zbyt późno latem przyczynić się może do wymarznięcia rośliny. Jedyny nawóz syntetyczny jaki radziłabym to jesienią w miejscu w którym będziemy sadzić wiosną dać garść węglanu wapnia (np. dolomit) natomiast wiosną na kopczyk wysypać solidną łyżkę tlenku wapnia i to razem wymieszać z glebą.

Wiosną zabieramy się do porządkowania najpóźniej jak się da, ale staramy się to zrobić jeszcze przed ruszeniem wegetacji co u perowski zaczyna się dość późno. Rozgarniamy kopczyk i mieszamy z ziemią ogrodową. Jeśli na tej zdrewniałej części widać wybijające pączki to z zasady tniemy nad drugą parą oczek. Nawet jeśli roślina jeszcze nie ruszyła to widoczne są ślady po odpadniętych liściach i tniemy wówczas nad drugą taką parą. Wygląda to jak na rysunku. Czasem się nie da wówczas stosujemy zasadę cięcia najniżej jak się da. Przypominam, że niskie cięcie już od początku spowoduje, że znacznie później pojawi się goła, zdrewniała część u podstawy krzewu. Gdybyśmy trafili na rok kiedy w kwietniu mamy bardzo ciepło i wszystko ruszy, a majowi ogrodnicy zemszczą się mrozem narzućmy na krzew płachtę włókniny i możemy śmiać się w nos zimnym ogrodnikom. Ze swej praktyki znam ludzi którzy mówią nie po to kupowałam by teraz ciąć. No cóż nikt nikogo zmusić nie może. Tak wygląda wiosną nie przycięty krzaczek. Jak widać na pęcie wybiło kilka oczek, a z nich powstaną nowe wysokie i dość ciężkie pędy. Musiałby się cud stać by ten cienki badylek utrzymał w pionie kilka nowych silnych pędów pewne jest, że będzie wyglądało to tak . Na zdjęciu jest na przodzie rabaty ale proszę sobie wyobrazić, że przed nim rośnie mikołajek nadmorski. Mikołajek zakryje te położone pędy a ponad nim będzie tylko te kilka kwiatostanów. Może taki rozczochrany krzak spowoduje, że jednak kolejną wiosną ten ktoś poświęci chwilę czasu na przycięcie, choć także z doświadczenia wiem że część ludzi się nie uczy i prezentuje taką postawę, – krzak jest brzydki i należy się go pozbyć z ogrodu.

Drobna uwaga – gdyby ktoś doszedł do wniosku by kilkuletnią roślinę przesadzić to wprawdzie jest to możliwe, ale dość kłopotliwe. Roślina korzeni się głęboko i ma rozbudowany system korzeniowy(inaczej nie dawałaby sobie rady na suchych terenach) więc kobieta tego nie zrobi trzeba zatrudnić co najmniej 2 mężczyzn, który muszą wykopać solidnej szerokości i głębokości dół, a i tak bardzo wiele korzeni przytną. Taką przesadzoną roślinę przez pierwszy rok musimy otoczyć szczególną troską. Przede wszystkim zapewnić jej dostateczną ilość wody, ale jej nie zalać. Przesadzenia dokonujemy wiosną jeszcze przed cięciem. Cięcie takiej rośliny jest obowiązkowe by zrównoważyć skrócenie korzeni.

Tyle na temat ogródka. Przy uprawie niższych odmian w pojemnikach musimy postępować trochę inaczej.

Gleba z worka jest zbyt dobra i warto do niej dodać sporo piasku jednocześnie do takiego 5 litrowego worka trzeba dodać łyżkę węglanu wapnia lub nieco mniej wapna w postaci tlenkowej. Zabieg jest konieczny bo standardowe podłoże ma zawsze odczyn lekko kwaśny. Dla mających skłonności do zalewania roślin radzę oprócz piasku dodać jeszcze 1/3 objętości drobnego żwirku akwarystycznego. Na dno doniczki obowiązkowy drenaż. Podłoże musi być takie by w żadnym czasie i w żadnej okoliczności woda nie mogła gromadzić się przy korzeniach.

Podlewamy na ogólnych zasadach czyli jeśli 3-4 cm wierzchniej ziemi przeschnie to podlewamy, co w sezonie praktycznie równa się codziennemu podlewaniu.

W doniczce system korzeniowy nie może sie rozrastać w nieskończoność w poszukiwaniu pokarmu dlatego nawożenie musi być regularne lecz bardzo małymi dawkami. Stosujemy np. Biohumus lub inny nawóz ogólnego stosowania co tydzień w dawce ¼ tego co na opakowaniu. Proszę pamiętać, że jeśli roślinie w trakcie wzrostu zaczynają żółknąć dolne liście to znak, że nie ma co jeść .Objaw ten może wystąpić już we wstępnej wegetacyjnej fazie i najczęściej jest objawem braku azotu(promotora wzrostu tego co zielone). Niemniej pamiętajmy zbyt dużo nawozów to rośliny chude, wysokie, raczej zielone i pokładające się i marnie kwitnące. Cięcie krzewów jest dokładnie takie samo jak w gruncie. Uprawa w doniczkach ma to do siebie, że można nieco przyspieszyć kwitnienie przenosząc w końcu marca rośliny do widnych pomieszczeń z temperaturą 12-15 0C. Na zimę, kto ma ogród dołuje donicę w gruncie okrywając górę. Kto nie ma musi mieć pomieszczenie nawet ciemne, ale z temperaturą do 2 0C powyżej zera. Jest to ważne bo gdzieś do połowy stycznia trwa okres bezwzględnego spoczynku i wówczas nic roślinę nie ruszy, ale później następuje okres spoczynku względnego wywołanego tylko niskimi temperaturami. W tym czasie podniesienie się temperatury powyżej 4 0C jest sygnałem do podjęcia przez roślinę okresu wegetacji.

Mrozoodporność

W rejonach zachodnich kraju przy okrywie śniegowej zimuje dobrze. Lecz już w centralnych rejonach bez kopczykowania się nie obejdzie. Przypominam młode rośliny okrywamy w całym kraju.

Rozmnażanie

Jako półkrzew ma zarówno części zdrewniałe jak i zielne. Zatem możliwe jest rozmnażanie zarówno przez sadzonki zielne pobierane wiosną, sadzonki półzdrewniałe(z tzw. piętką) pobierane latem jak również można wykorzystać przycięte wczesną wiosną kawałki pędów jako sadzonki zdrewniałe. Kto zna angielski może nieco poczytać na ten temat innym pomoże googlowski translator lub obejrzenie samych zdjęć

http://www.growingthehomegarden.com/2009/03/russian-sage-propagation-through.html

W sprzyjających warunkach roślina może dać samosiew. Ponieważ wschodzą dość późno trzeba się przyglądnąć chwastom by ich nie wyplewić. Tak wyglądają w początkowej fazie. Wysiane do pojemników wymagają stratyfikacji i kiełkują do 4 miesięcy. Kto je ma warto wysiać jesienią zamiast do doniczki to do koszyka by zapewnić podsiąkanie wody z gleby. Koszyk zadołować w gruncie, a górę nakryć szybą by uchronić od nadmiaru zimowej wody.

Choroby i szkodniki

Proponowałabym nieco późniejsze kupowanie roślin np. w maju. Wcześniej oferowane rośliny mogą być podpędzane w szklarniach i wysadzone takie do gruntu mogą ucierpieć od późnowiosennych przymrozków.

Z chorób infekcyjnych może wystąpić tylko szara pleń i gnicie podstawy łodygi. Zdarza się to jednak prawie wyłącznie na mniej przepuszczalnych glebach i w czasie bardzo mokrego lata, lub na roślinach posadzonych na ocienionym stanowisku. Poza tym roślina praktycznie bezproblemowa.

Zastosowanie

Oprócz uprawy w donicach to z racji swej wysokości roślina drugiego planu na rabatach. Co na pierwszym planie? To już zależy od upodobań. Mogą to być siwozielone i niebiesko kwitnące(nieco wcześniej) kocimiętka Fassena, krzewy lawendy, czyścica wielkokwiatowa, mikołajek nadmorski, wiele bodziszków. Można łączyć z mającymi podobne wymagania krwawnikami, a nawet z czarnuszką damasceńską. Dla mnie osobiście najlepszym połączeniem jest posadzenie z rosnącą z przodu rozplenicą japońską.

Kwiatostany nadają się do wazonu rozsiewając miły zapach.

Roślina w czasie kwitnienia jest intensywnie oblatywana przez owady jako że jest rośliną miododajną.

Uwagi

Łacińska nazwa rodzaju ”Perovskia” została nadana przez rosyjskiego botanika na cześć rosyjskiego generała Wasilija Aleksjewicza Perovskiego (1794-1857), który skutecznie w 19 wieku rozszerzał granice Carskiej Rosji w Azji Środkowej.

Wśród ludności miejscowej kwiaty spożywane są świeże w równego rodzaju sałatkach. Liście pali się jak papierosy dla ich euforycznych właściwości. Niektóre nacje wykorzystują roślinę przy leczeniu cukrzycy i przewlekłej biegunki.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Ukorzeniona sadzonka + ukorzenianie – http://www.growingthehomegarden.com/2008/05/russian-sage-cuttings-plant-propagation.html

Zimą – http://www.rhs.org.uk/Gardens/Harlow-Carr/About-Harlow-Carr/Plant-of-the-month/January/Perovskia–Blue-Spire-

PerovskiaA – http://bevscoloradogarden.blogspot.com/2007/08/principally-perovskia-russian-sage.html

Sadzonki – http://www.growingthehomegarden.com/2009/05/huskers-red-penstemon-and-russian-sage.html

W donicy – http://www.breederplants.nl/?p=628&lang=pl

Botanika – http://www.missouriplants.com/Blueopp/Perovskia_atriplicifolia_page.html

About these ads

Odpowiedzi: 3 to “Perowskia łobodolistna”

  1. Cięcie krzewów w okresie przedwiośnia | parkwpulawach Says:

    […]  mniejsze ryzyko, że przyjdą jeszcze solidne mrozy, zdejmujemy stroiszcze z budlei, perowski, (http://zojalitwin.wordpress.com/2011/10/19/perowskia-lobodolistna/) czy lawendy i zabieramy si do przycinania. “Motyle krzewy i perowskię tniemy bardzo mocno, […]

  2. Lucy Says:

    Super wyczerpujące wiadomości o tej ślicznej roślinie. Dziękuję:)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 298 other followers

%d bloggers like this: