Budleja Dawida

©

©Buddleia davidii

 

Młode krzewy lecz różnica we wzroście jest do dziś taka sama. Po prawej 'White Profusion' a po lewej 'Ile de France'

Opis

Rodzina:  Scrophulariaceae – trędownikowate

Na świecie doliczono się 100 gatunków. W sposób naturalny występują wszędzie z wyjątkiem Europy i Australii. Z reguły są to dość wysokie krzewy choć jest kilka gatunków rosnących jako drzewa, najwyższe z nich dorasta do około 30 metrów. W ogrodach uprawia się zaledwie kilkanaście z nich. W naszej strefie klimatycznej tych gatunków, które mogą spełniać rolę roślin ozdobnych i jednocześnie w miarę zimotrwałych jest dwa i jeden mieszaniec międzygatunkowy. Gatunki to B. davidii i B. alternifolia, a mieszaniec to B. × weyerana, którego rodzicami są B. globosa i B. davidii. Jest więcej gatunków, które mogłyby przetrwać jako rośliny, ale jeśli kwitną na pędach wyrosłych w ubiegłym roku to po ich przemarznięciu nie mamy kwiatów, więc co na po zielonych pędach jakie wyrosną od korzeni kiedy kolejnej zimy znów przemarzną i znów nie będzie kwiatów. Dlatego o tego typu gatunkach nie wspomina się jako przydatnych do normalnej uprawy w gruncie. Nie wyklucza to upraw pojemnikowych, ale to jest sposób raczej dla kolekcjonerów dysponujących odpowiednimi pomieszczeniami do przechowywania tychże niemałych przecież roślin.

Nasz gatunek to też raczej teoria bo w praktyce ogrodniczej występują prawie wyłącznie odmiany. Odmiany mają jednak to do siebie, że różnią się szczegółami lecz ogólne cechy pozostają bez zmian.

Zatem nasza budleja często określana i to w wielu językach jako motyli krzew(z uwagi na roje motyli jakie przyciągają kwiaty tej rośliny) rośnie dość silnie i szybko. Wytwarza dużą masę liści dlatego sprawia wrażenie dość masywnego krzewu. Pędy wyprostowane lekko przewieszające się. Liście są lancetowate, ciemnozielone i od spodu szaro owłosione. Na pędzie ułożone naprzeciwlegle czyli tworzą pary liści. Kwiatostany w postaci wiechy składającej się z ogromnej ilość drobnych,pachnących kwiatów wyrastający na końcach tegorocznych pędów. Długość i gęstość wiechy u gatunku to około 20 cm, u odmian od 20 do 40 cm. Literatura podaje, że nawet do 60 cm, lecz z mojego wieloletniego doświadczenia wiem, że czasem(zależy od wielu czynników związanych z aurą, ale i od naszej dbałości) zdarzy się kilka takich wiech lecz sporadycznie i z reguły są to pierwsze jakie powstaną, a potem zakwitną. Średnica kwiatostanu u gatunku 3-4 centymetrowa, u odmian jest zróżnicowana od kilku do ponad 10 centymetrów.

Wyhodowano bardzo wiele odmian zdecydowana większość z nich jest mało zimotrwała i u nas mało przydatna. Podaję te bardziej u nas dostępne. Pamiętajmy jednak wszystkie są mniej odporne niż sam gatunek.

‚Black Night’ – krzew o wzniesionych pędach. Wyrasta w ciągu roku do ok. 2 m wysokości. Kwiaty ciemno purpurowofioletowe wpadające w czerń, pachnące, zebrane w niezbyt gęste wiechy do 40 cm długości. Odporność na mróz niepełna.

‚Border Beauty’ – krzew o zwartym, wzniesionym pokroju. Wyrasta w ciągu roku do ok. 1,5 m wysokości. Kwiaty szkarłatnoczerwone, pachnące, zebrane w wiechy ok. 30 cm długości. Odporność na mróz niepełna.

‚Empire Blue’ – krzew o wzniesionych pędach. Wyrasta w ciągu roku do ok. 2 m wysokości. Kwiaty fioletowoniebieskie z pomarańczowym oczkiem zebrane w wiechy ok. 30 cm długości. Odporność na mróz niepełna.

‚Harlequin’ – krzew o luźnym pokroju. Wyrasta do ok. 1,5-2 m wysokości. Ma liście z kremowym obrzeżeniem. Kwiaty purpurowo-czerwone, pachnące, zebrane w wiechy do 30 cm długości. Odporność na mróz niepełna.

‚Ile de France’ – krzew dość rozłożysty z uwagi na przewieszające się pędy. Wyrasta w ciągu roku do 2,5 metra. Kwiaty fioletowe z żółtym oczkiem, zebrane bardzo duże wiechy mogące osiągnąć 60 cm długości i 10 cm. średnicy. Kwiatostany są gęsto upakowane i lekko łukowate. Odporność na mróz niepełna.

‚Nanho Blue’ – krzew dość niski o pokroju zwartym i wzniesionych pędach. Wyrasta w ciągu roku do ok. 1-1,5 m wysokości. Kwiaty fiołkowo-niebieskie, pachnące, zebrane w wiechy do 20 cm długości.Odporność na mróz niepełna.

‚Peace’ – krzew dość rozłożysty z uwagi na przewieszające się pędy. Wyrasta w ciągu roku do 2,5 metra. Kwiaty białe z pomarańczowym oczkiem zebrane w wiechy do 30 cm długości. Odmiana o ładniejszych kwiatostanach niż powszechnie uprawiana ‚White Profusion’. Odporność na mróz mniejsza niż przeciętna.

‚Royal Red’ – krzew silnie rosnący, o specyficznym nieco lejkowatym kształcie. Wyrasta w ciągu roku do 3 m wysokości. Kwiaty purpurowe z pomarańczowym oczkiem, zebrane w wiechy mogące dorosnąć do 50 cm. Wadą tej odmiany u nas jest jej znacznie mniejsza odporność na niskie temperatury dlatego polecana raczej na wąski zachodni pas naszego kraju.

‚White Profusion’ – krzew o raczej wzniesionym pokroju. Wyrasta w ciągu roku do 180 cm. Kwiaty białe zebrane w wiechy o długości do 30 cm, lecz mniej wypełnione i o mniejszej średnicy niż odmian ‚Pace’. Ma jednak nad nią przewagę w odporności na niskie temperatury. Jest wprawdzie o niepełnej odporności, ale mniej zawodna niż ‚Pace’.

Wspomniane wcześniej gatunki opiszę osobno z uwagi na znaczące różnice. Jedynie nasz mieszaniec B. × weyeriana z racji tego że zachowuje się podobnie jak swój ”ojciec” powinien by tak samo traktowany. Przypominam budleja globosa była zapylana pyłkiem budleji davidii, a nie odwrotnie. W systematyce przy podawaniu rodziców danego mieszańca zawsze na pierwszym miejscu podaje się roślinę zapylaną, a na drugim roślinę zapylającą.

Występowanie

B. davidii naturalnie rośnie w prowincji Sichuan w Chinach i Hubei w Japonii.

Wysokość

Gatunek w naturalnych warunkach jest dużym sięgającym 5 metrów krzewem. W warunkach naszego klimatu nie przycinany krzew rzadko osiąga 2,5 m wysokości. Sadząc budleję należy zarezerwować dla niej co najmniej metr po każdej stronie. Są jednak odmiany typu ‚Ile de France’ której trzeba po każdej stronie zarezerwować co najmniej 150 cm.

Termin kwitnienia

Praktycznie wszystkie odmiany zaczynają kwitnąć w lipcu. Różnice między nimi dotyczą, na ile wcześnie w lipcu. Np. z doświadczenia wiem, że ‚White Profusion’ kwitnie o około tygodnia do 10 dni wcześniej niż ‚Ile de France’. Krzewy kwitną z początku na szczytach pędów. W trakcie kwitnienia pojawiają się kolejne kwiatostany wyrosłe z kątów górnych liści. Kto zada sobie trud usuwania przekwitających kwiatostanów będzie miał te kolejne znacznie okazalsze(z zasady są one mniejsze i gorzej wypełnione). Dzieje się tak dlatego, że roślina nie marnuje energii na wiązanie i wzrost nasion w szczytowych kwiatostanach, a nasion przy tylu zapylaczach jest ogromna ilość. Kolejny zysk to ten, że wówczas roślina widowiskowo kwitnie cały czas i kończy kwitnienie wraz z przymrozkami.

Kolor kwiatu

Gatunek ma kolor fioletowy u odmian jest biały, różowy, karminowy, purpurowy,czy również fioletowy, a niektóre są z żółtymi lub pomarańczowymi oczkami.

Stanowisko

Nie ma innej alternatywy tylko słoneczne stanowisko.

Wymagania i pielęgnacja

Trzeba powiedzieć tak. Urośnie na prawie każdej glebie z wyjątkiem wściekle kwaśnych i typowo podmokłych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę że jakość kwitnienia jest bardzo zależna o podłoża na jakim roślina rośnie. Optymalne gleby są na pewno przepuszczalne, dość zasobne, dobrze utrzymujące wilgoć i o odczynie od obojętnego w górę. Pamiętajmy są to z reguły duże i szybko rosnące krzewy o dużych liściach więc potrzebują wystarczająco składników pokarmowych oraz wody, bo tej przez liście wyparowują bardzo dużo, a jeszcze większą część zużywają w procesach fotosyntezy. Na lekkich, przepuszczalnych glebach w czasie lata będzie potrzebne podlewanie mimo, dość głębokich korzeni rośliny. Na takich ziemiach warto oprócz wiosennej dawki nawozów pełnoskładnikowych dać drugą tuż przed kwitnieniem. Do tego drugiego nawożenia lepiej wykorzystać nawóz do pomidorów niż azofoskę. Azot w azofosce czy polifosce zmniejszy nam intensywność kwitnienia. Więcej nic, aż do przymrozków nie musimy robić- poza ścinaniem przekwitłych kwiatostanów

Ponieważ liście budleji są z reguły bardzo zdrowe więc jesienią przed zapowiadanymi mrozami możemy nagarnąć je na podstawę krzewu. Później by sobie ułatwić prace ścinamy pędy gdzieś o połowę. O ile młode rośliny są dość szczupłe o tyle wieloletnie krzewy mają swoje rozmiary i wówczas w szczególności docenimy to ścięcie pędów. Ja, by sobie jeszcze bardziej ułatwić pracę związuję krzew sznurkiem. Przy czym robię to około połowy tych ściętych pędów. Nie jest to wiązanie docelowe. Docelowe wiązanie daję poniżej i wówczas łatwiej mi je zrobić i to tak by już się krzew nie rozsunął. Samemu proszę sprawdzić odwrotną kolejność, a wnioski nasuną się same. Tak przygotowany krzak możemy zabezpieczyć na kilka sposobów. Najpopularniejszym jest kopczykowanie. Uprzedzam jedynie by nie brać ziemi z pobliża krzewu. Budleja pierwsze korzenie ma dość płytko więc zebranie z nich ziemi to połowa prawdopodobieństwa przemarznięcia krzewu. Trzeba do tego wykorzystać kompost. Kto ma kwiaty w skrzynkach i doniczkach może tą ziemię wyrzucić właśnie na kopczyk przy budleji, tylko trochę ją rozkruszyć. Okrycie korą może nie być wystarczające. Sama nie kopczykuję w taki klasyczny sposób, bo standardowa wysokość kopczyka czyli 30 cm u mnie na starszych krzewach jest już za mała, a zawsze brakuje mi kompostu by sypać wyższe. Podpowiadam, by usypać wyższe trzeba by miały większą podstawę, a na to idzie sporo kompostu. Dlatego wstępnie przycięty i związany krzew okrywam agrowłókniną zimową(P50). Włókniną okrywam przed zapowiadanymi mrozami. Dół włókniny po jej związaniu umocowuję właśnie taką ziemią ze skrzynek. Taki ala kopczyk ma te swoje 20 cm wysokości. Ponieważ moje krzewy rosną na tzw. wygwizdowie więc zimą, kiedy zapowiadają naprawdę mrozy nie bawię się i owijam je jeszcze albo drugą płachtą włókniny, a jeśli mi tej braknie rozciętymi, dużymi pudłami kartonowymi. Po okręceniu takim rozciętym kartonem związuję go w 3 miejscach, by kiedy zmoknie, wiatr go nie poszarpał. Mimo bardzo niekorzystnego stanowiska jeszcze zimą nigdy mi żadna budleja nie przemarzła. Przemarzła mi natomiast wiosną. Ale o tym później. Wiosną kolejność prac odwrotna. Najprzód zdejmuję karton. Czekam z tym aż będzie sucho i karton zwijam wiążę i wrzucam na wysoką półkę gdzie czeka na kolejny rok. Ze zdjęciem agrowłókniny nie spieszę się zbytnio. Jest to wynik trzymania się teorii w drugim roku po posadzeniu. Najprzód było pięknie, ruszyła wegetacja więc wystraszona zdjęłam zabezpieczenie i zgodnie z teorią przycięłam pędy nad drugą parą oczek. Daje to około 20 cm nad ziemią. Przyszedł bardzo późny przymrozek i na moim wygwizdowie było po zabawie i trzeba było czekać czy coś odbije z korzeni. Odbiło, ale tylko część. Gdyby to był jeszcze teren osłonięty mogłoby nie być takich strat. Od tej pory włókninę ściągam kiedy w pąkach dają się rozróżnić liście i płachtę trzymam pod ręką na wszelki słuczaj. Tu jeszcze muszę napisać, że przy starszych krzakach istnieje już dolna część na tyle zdrewniała, że nie wybijają z niej pąki. Dlatego w trzecim i kolejnym roku tniemy również nad drugą parą oczek, ale będących powyżej starego drewna. Kto będzie zdejmował osłonę tak późno jak ja będzie widział już rozchylające się pąki i może ciąć niżej czyli nad pierwszą parą oczek. Tym sposobem opóźni o rok czy dwa wycinanie najstarszych pędów. Dlaczego tniemy tak nisko, ano dlatego by nie narastała mocno zdrewniała pokryta łuszczącą się korą wysoka noga. Poza tym nisko przycięty krzew ma znacznie ładniejszy regularniejszy pokrój i kwiatostany są zdecydowanie większe. Po trzech czterech latach gęstość pędów jest już tak duża, że trzeba pomyśleć o wycięciu części z nich. Wycinamy jak najniżej ziemi te najstarsze i najgrubsze. Jest to do zrobienia nawet przez kobietę bo drewno budleji jest dość miękkie i wystarczy dobra piłka typu lisi ogon(dobrze tnie świeże drewno). Acha, kto kopczykował na zimę do takiego cięcia musi kopczyk rozgarnąć aż do samej ziemi. Ponieważ cięte pędy są dość grube smaruję je dla bezpieczeństwa Funabenem. Jest to pasta z dodatkiem środków grzybobójczych. Teraz można dać nawozy i ewentualny kompost z kopczyków wymieszać z ziemią. Do okresu kwitnienia to wszystko.

Nie dysponuję zdjęciami, ale proszę uwierzyć mi na słowo, że z budlejami jest tylko jeden kłopot – ich prawdziwe walory nikną wskutek zaniedbania.

Mrozoodporność

Dość niepewna. Literatura podaje, że do -15 0C. Wiele jednak zależy od miejscowego mikroklimatu jak i osłonięcia stanowiska. W każdym razie im dalej na wschód tym solidniejsze okrycie i późniejsze jego zdejmowanie.

Rozmnażanie

Jak każdy krzew można rozmnażać poprzez wszelkiego typu sadzonki.

W sklepach często widziałam nasiona gatunku. Raz spróbowałam i wschodzą w około 40 %.Wymagają stratyfikacji i światła do kiełkowania. Samo kiełkowanie jest długie(do 4 miesięcy) i niezbyt równomierne. Obojętnie w jaki sposób uzyskane są nowe rośliny pierwszą swoją zimę powinny spędzić w zimnym pomieszczeniu. Może to być ciemne pomieszczenie, ale temperatura nie powinna podnieść się powyżej 2-3 0C. Jeśli jest wyższa temperatura roślina dostaje sygnał, że czas ruszać z wegetacją. Wówczas pomieszczenie musi być widne. Do gruntu sadzimy takie rośliny gdy mamy pewność, że wiosenne przymrozki już nie powrócą.

Choroby i szkodniki

Uprawiam je tyle lat jeszcze na nich nie widziałam chorób czy szkodników.

Zastosowanie

To zazwyczaj spore krzewy więc albo pojedyncze jako solitery by od połowy lata stały się główną atrakcją ogrodu, albo niecięte wysokie żywopłoty do osłony np. szop sąsiada, albo jako duży element rabat z innymi wcześniej kwitnącymi krzewami.

Kolekcjonerzy osobliwości albo osoby, które chcą je uprawiać w pojemnikach to mogą pod jednym warunkiem. Zgodzą się na znaczne zmniejszenie wiech kwiatowych. Są one proporcjonalnie mniejsze do wielkości krzewu jaki da się uzyskać w donicy. Późną jesienią przycinamy i przechowujemy w warunkach jak tegoroczne sadzonki.

Można pędy ciąć do wazonu. Cięcie przeprowadzamy gdy połowa kwiatów jest rozwiniętych, wówczas w wazonie będą świeże około tygodnia.

Uwagi

Łacińska nazwa rodzajowa ”Buddleia” została nadana przez Linneusza na cześć ks. Adama Buddle(1662-1715) botanika i rektora uczelni w Essex w Anglii. Natomiast nazwa gatunkowa ”davidii” została nadana na część odkrywcy gatunku zakonnika Armanda Dawid. Gatunek do uprawy trafił w około 1887 roku kiedy to dr Augustyn Henry przesłał go do Petersburga. Do Francji trafił w 1890 roku za sprawą Jeana Andre Soulie, który przesłał nasiona do słynnej szkółki Vilmorin.

 

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Sadzonki zielne – http://smg.photobucket.com/albums/0903/willowgarden/BUDDLEIA Pics/06_07 Buddleia cuttings/

Liście – http://www.hort.uconn.edu/plants/b/buddav/buddav03.jpg

Bukiet – http://www.gardenrant.com/my_weblog/2011/02/

Cięcie+owocostan – http://urbanbutterflygarden.co.uk/

About these ads

Odpowiedzi: 16 to “Budleja Dawida”

  1. Halina Says:

    Mam jedna budleję,ale ma ona dużo ‚skromniejsze’ wiechy niż na tych zdjęciach u Pani w wazonie.Czy pielęgnacja mogę spowodować większe kwiaty?

    • zojalitwin Says:

      Witam!
      Wielkość kwiatostanów można poprawić uprawą jedynie w niewielkim zakresie. Dotyczy to oczywiście tych pierwszych największych, bo na wielkość kwiatostanów wybijających z kątów liści po przekwitnięciu wiech pierwszego rzędu ma już Pani ogromy wpływ. Im szybciej usunięte zostaną przekwitające wiechy tym ich następczynie będą większe. Pomijam oczywiście krzewy wyraźnie zabiedzone bo uważam, że w ogrodzie takich raczej nie ma. Jeśli jest miejsce w ogrodzie proszę sobie zamówić Ile de France. Ta odmiana ma chyba największe wiechy.

  2. elanutka Says:

    Witam ponownie !
    Bardzo ciekawy jest ten artykuł o budlei i dowiedziałam się o niej wiele nowego. W jednej kwestii się jednak nie zgodzę. Dwa lata temu kupiłam mieszankę nasion budlei firmy Legutko. Proszę mi wierzyć- po raz pierwszy w życiu zdarzyły mi się 100% wschodów. Dobrze, ze wysiałam tylko pół paczki. Nasion nie stratyfikowałam ( nawet nie ma takiej informacji na torebce), jedynie raz przepikowałam i raz porozsadzałam do osobnych doniczek. Część wysadziłam do gruntu, część w większe doniczki. Ale gros sadzonek po prostu pooddawałam. Dwie roślinki zakwitły mi jeszcze w tym samym roku, pozostałe dopiero w zeszłym. Kolorystycznie to ( z tych , które mi przypadły) niewielka różnorodność- jeden biały, a pozostałe fioletowo-lila. Niemniej roślina piękna, chociaż na bardzo suchym podłożu trzeba ją podlewać. Ale czego się nie zrobi dla ukochanych roślinek…
    Serdecznie pozdrawiam

    • zojalitwin Says:

      No cóż i tak się zdarzyć może. Ja pisząc muszę wziąć pod uwagę wszelkie możliwe sytuacje i uważałam że warto jednak wiedzieć co zrobić jeśli wypadnie gorzej. Nasze firmy nasienne mają obowiązek informować na opakowaniu, że nasiona nie były przygotowywane do bezpośredniego wysiewu. Zatem brak takiej informacji jest równoznaczny iż firma nasiona przygotowała. Robi się to w trochę inny sposób, ale efekt jest ten sam. Inaczej ma się sprawa z nasionami importowanymi – tam firmy takiego obowiązku nie mają choć czasem to robią, albo kiedy sami zbieramy nasiona. Pozdrawiam.

  3. Sylwia Says:

    Witam,
    ja swoją Budleję posadziłam 4 lata temu w ogrodzie. Pięknie rośnie, ma około 2m wysokości, ale jeszcze nigdy nie zakwitła :( Być może dlatego, że nie stosowałam nawozów (nie wiem, jakie) i nie okrywałam jej na zimę. Z tego, co pamiętam, to przycinałam każdej wiosny. Rośnie niestety na gliniastej i trochę podmokłej ziemii. Czy może Pani napisać, jaki konkretnie kupić nawóz i co robię źle?
    Z góry dziękuję i pozdrawiam, S

    • zojalitwin Says:

      Jeśli co roku odbija od korzeni to nie będzie kwitła. Musi Pani ją okrywać. Budleja kwitnie na pędach, które wyrosły z pędów ubiegłorocznych. Musi więc zostać część pędów z ubiegłego roku. Inaczej nici z kwiatów. Ziemie gliniaste są dość zasobne więc nie nawóz jest problemem. Na wiosnę wystarczy dawka azofoski.

  4. vasylka Says:

    Witam,
    bardzo proszę o poradę. W tym roku w kwietniu zakupiłam 2 budleje (red royal i pink delight), obie posadziłam 9 kwietnia. Były to dość małe sadzonki, dosłownie z jednym pędem. Do tej pory żadna z nich nie odbiła, nie dała żadnego śladu życia. Pani w sklepie ogrodniczym poradziłam mi przyciąć ten jeden pęd i sprawdzić czy jest on żywy. Royal okazał się żywy, pink niestety nie (ale po wykopaniu stwierdziłam, że od korzeni puszcza dwa białe korzonki więc wsadziłam w to samo miejsce). Zastanawiam się czy one jeszcze odbiją? Podejrzewam, że mam kwaśną glebę – stwierdzam to po ilości rosnącego skrzypu. Proszę o informację, opierająć się na Pani wiedzy i doświadczeniu, czy te dwie rośliny jeszcze odżyją czy mogę im w tym jakoś pomóc? Czy po prostu muszę uzbroić się w cierpliwość, patrząc na tegoroczną pogodę? Czy odkwaszenie gleby na tym etapie coś da?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • zojalitwin Says:

      Proszę nic nie robić tylko poczekać. Jeśli korzenie są zdrowe to mimo zaschniętego pędu roślina odbije. Tak się dzieje jeśli czasem roślina przemarznie zimą. Dopiero martwe korzenie uzasadniają wyrzucenie rośliny. Poza tym proszę pamiętać, iż roślina by podjęła wzrost musi się dobrze zakorzenić w glebie. Budleja jest rośliną południa i potrzebuje ciepłych gleb, a nasza tegoroczna aura nie działa na korzyść. Cały proces bardzo się przez to opóźni. Jeśli dalej pogoda będzie taka zimna to dopiero jesienią będzie wiadomo na 100% że roślina padła. Zatem proszę się uzbroić w cierpliwość tym bardziej, że roślinka już wytworzyła nowe korzonki.

  5. agnieszka Says:

    Witam serdecznie i dziękuję za ciekawa lekture:) mam jednak wielka prośbę, czy mogłaby Pani pomoc mi znaleźć przyczynę chorowania mojej budlei? Kupiłam w zeszłym roku, wiosna przycięta ładnie ruszyła z nowymi pędami, które teraz maja jakieś 20 cm. Ale są one prawie gole:( każdy nowy listek dolinie aż w końcu opadnie, dlaczego tak może się dziec, mimo wilgotnej gleby??? Bardzo proszę o pomoc, sama nie wiem co mam robić.

    • zojalitwin Says:

      Muszą być jakieś przyczyny. Na wszelki wypadek proszę kupić środek o nazwie Miedzian i dokładnie trzymając się instrukcji zrobić roztwór. Opryskać całość. Jeśli zrobi pani roztwór niedokładnie to albo spali Pani liście albo w drugą stronę – nie będzie skuteczny. To tak na wszelki wypadek. Proszę przyjąć do stosowania iż zawsze wiosną trzeba tym środkiem zrobić oprysk gołych pędów a dopiero później ciąć. Wiele paskudztwa przetrwa na zabezpieczonych pędach. Jeśli nie pomoże to proszę poszukać innych objawów przyglądając się liściom przez lupę a potem dokładnie opisać. coś poradzimy.

  6. stasia Says:

    Witam. kupiłam buddleje Santana w ubiegłym roku,kwitła ładnie. Na zimę okryłam włukniną a na wiosnę przyciełam na 20 cm. Nowe gałązki pojawiły się póżno i od korzeni, ale opadają całe gałązki, tj. liście więdną i cała gałązka odpada od korzenia. Proszę o poradę, czy cośda się jeszcze pomóc.

    • zojalitwin Says:

      Jak doświadczenie uczy sama agrowłóknina na nasze zimy to za mało.Dopóki swoje okrywałam kartonem było wszystko w porządku. Natomiast poszły kiedy okryłam agrowłokniną. I też tak się robiło. Niby pojawiły się pąki od korzenia ale zwiędły. Dałam szansę do jesieni lecz na próżno. Jesienią posadziłam na to miejsce nowe i solidnie okryłam agrowłokniną a jak przymarzło dałam karton i teraz mam spokój rosną. Proponuję zrobić podobnie. Do jesieni raczej nic Pani nie posadzi więc niech będą a nuż, a może. Najwyżej pod jesień czyli około końca sierpnia wykopać.

      • stasia Says:

        Dziękuję bardzo za poradę, mam nadzieję że nie dojdzie do wykopania . No i na następną zimę okryję lepiej.
        Pozdrawiam

  7. Anonim Says:

    Witam, kiedy powinnam okryć budleję? Pojawiają się już przymrozki, ale na krzewie nadal są kwiatostany i się zastanawiam kiedy zacząć.
    Pozdrawiam Kamil

  8. Anonim Says:

    Dzięki za odpowiedź ;) mam nadzieję, że uda jej się przezimować bo przyjęła się wspaniale i pięknie kwitła przez cały sezon wzbudzając zachwt gości, pozdrawiam Kamila


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 299 other followers

%d bloggers like this: