Zabezpieczamy rośliny na zimę

 

Propozycja dla zmotoryzowanych

 

Na stronie celowo zamieszczam miniaturki by otwierała się szybko. Po kliknięciu wiele zdjęć będzie większych.

Wiele roślin z naszych ogrodów pochodzi z krajów leżących w cieplejszych strefach. Z tego powodu ich zimotrwałość w naszej strefie jest co najmniej wątpliwa. Chcąc by przetrwały trzeba je przed naszą zimą zabezpieczyć. O okrywaniu roślin trzeba pomyśleć nieco wcześniej i w zależności od tego jakie mamy rośliny i ile ich jest trzeba przygotować różne okrycia.

Do okrywania wrażliwszych bylin, które jak wiemy zimują w postaci korzeni z umieszczonymi na nich pączkami wystarczy jeśli mamy dostateczna ilość kompostu. Można także wykorzystać korę, czy trociny. Co nam daje ta dodatkowa warstwa rozsypana na ziemię. Otóż wiemy, że ziemia przemarza tylko do pewnej głębokości, więc gdy damy na wierzch dodatkowe 10 cm to o tyle płycej przemarznie ziemia. Poza tym temperatura ziemi zmniejsza się wraz z jej głębokością. Zatem jeśli mamy roślinę znoszącą 10-cio stopniowe mrozy to bez okrycia przy naszych nie rzadko 20-to stopniowych mrozach nie ma szans. Okrycie powoduje że na poziomie pączków będzie miała nawet mniej niż -10 0C więc spokojnie przetrwa. Wiosną kompost mieszamy z wierzchnią warstwą gleby, natomiast zimową warstwę kory musimy zmniejszyć tak by nie była wyższa niż 3 cm. Kora oprócz tego, że chroni latem glebę przed nadmiernym zachwaszczeniem oraz jej nagrzewaniem się zatrzymuje wodę opadową co przy braku opadów może dodatkowo zmniejszać ilość wody w glebie, dlatego trzeba sprawić by jej grubość była rozsądna. Oczywiście można ja usunąć całkowicie. Warstwę trocin na ogół zdejmujemy w całości i przeznaczamy na kompost ponieważ jest to materiał silnie zakwaszający glebę i dodatkowo w trakcie rozkładu zabierający azot z gleby. Zatem możemy ją pozostawić i wymieszać z glebą tylko w wypadku okrywania ziemi pod typowymi kwasolubami takimi jak azalie, rododendrony, kalmie itp. Jednak wówczas konieczna jest wiosną zwiększona dawka nawozów azotowych. Wyjątkiem od tej zasady są byliny które zimują z kępą zielonych liści np. trytoma. W jej przypadku czekamy aż roślina będzie miała absolutnie suche liście.

W takim stanie czyli najczęściej wczesnym popołudniem skracamy liście o co najmniej 1/3. Następnie wiążemy je dość ściśle. Chodzi o to by nie dostała się do środka woda deszczowa. Przed zapowiadanymi mrozami usypujemy kopczyk około 10 cm wysokości. Jeśli zima okaże się bardzo surowa przemarznie tylko ta liści, które wystają ponad kopczyk. Roślina pięknie nam się zregeneruje wiosną używając do tego tej zdrowej części liści jaka znajdowała się w kopczyku. Oczywiście zamiast ziemi można wykorzystać słomę(jak na zdjęciu), liście.

  Okrywanie krzewów jest nieco inne przy formach piennych niż przy typowych formach krzaczastych. Zabezpieczanie typowych form krzaczastych zaczynamy od przypomnienia sobie czy dany krzew kwitnie na latoroślach czy na starszych pędach. Jeśli kwitnie na pędach wyrosłych w danym roku(na latoroślach) to pierwszym zabiegiem jest przycięcie krzewu. To jak nisko tniemy jest zależne już od danego gatunku. Na ogół młodsze krzewy można ciąć niżej. Regułą jest zawsze to, że tniemy nieco wyżej niż jest to dopuszczalne. Postępujemy tak by wiosną można było jeszcze skorygować wysokość pędów jeśli nieco podmarzną im szczyty. Następnie staramy się związać pędy by stanowiły jak najmniejszą objętość lecz nie na tyle mocno by połamać lub uszkodzić korę na pędach. Tak przygotowane krzewy okrywamy i obwiązujemy agrowłókniną tą zimową, najgrubszą oznaczaną jako P-50. Przy okrywaniu młodych lub bardziej wrażliwych krzewów można okręcać podwójnie złożonymi kawałkami włókniny. Po obwiązaniu włókniny sznurkiem, dół takiego chochoła dobrze byłoby obsypać czymkolwiek by zabezpieczyć krzew przed ostępem mrozu od samej ziemi. Ja do tego celu wykorzystuję ziemię ze skrzynek i doniczek po kwiatach. Wiosną łatwo to przenieść na kompost bo splątane korzenie nie pozwalają się temu rozsypać. Starajmy się nie obsypywać ziemią wziętą z okolic krzewu bo wówczas zmniejszamy jej warstwę nad korzeniami co w konsekwencji może doprowadzić do przemarznięcia rośliny bo przemarzną korzenie. Oprócz agrowłókniny, która jest wprawdzie najlepszym materiałem to jednak trzeba ją kupić, lecz jeśli nie mamy zbyt wielu krzewów do okrycia warto zrobić taką inwestycję tym bardziej, że robimy ją na kilka lat.

Inne możliwe materiały to worki jutowe, tektura falista, pierścień z siatki rozpiętej na prętach i wypełniony suchymi liśćmi. Starajmy się jedynie nie używać liści danej rośliny bo najłatwiej przenoszą choroby na świeżo pęknięte pączki. Doskonałe są do tego celu suche liście topoli. Topoli dlatego, że jej liście praktycznie są wolne od patogenów i rozkładają się bardzo powoli przez co ilość powietrza(nie tworzą zbitej rozkładającej się masy) między nimi jest dostateczna aż do późnej wiosny. Część krzewów zabezpieczamy kopczykując je. Minimalna wysokość kopczyka to 20 cm. Znacznie lepiej jeśli jest on wyższy. Także przy kopczykowaniu wykorzystajmy raczej kompost niż ziemię z pobliża krzewów. Wiem, że wiele osób może mieć zastrzeżenia do tektury. Używam jej od lat. Wymaga jedynie kilkukrotnego związania tak by nawet mokrej nie potargał wiatr. Co roku pod blokowym śmietnikiem leżą wielkie pudła po różnych przedmiotach, nawet po meblach. Warto je wziąć, rozciąć, zwinąć i związać. Położone w suchym miejscu jesienią będą jak znalazł. Przy wykorzystywaniu tektury największe znaczenie ma czas przystąpienia do okrycia. Musi to być możliwie najpóźniej jak się da i rośliny okrywane muszą być suche. Jeśli pierwsze prawdziwe mrozy przychodzą dość wcześnie i prawdopodobieństwo, że później będzie ”dość ciepło” jest dość duże często nie związuję góry kartonu, tylko w górny otwór takiego pierścienia wkładam zmięty spory kawałek włókniny. Kiedy robi się cieplej to ją wyjmuję. Natomiast przed nastaniem kolejnych już długotrwałych mrozów wkładam z powrotem i związuję górę. Tym sposobem nigdy nie przemarzły mi jeszcze górne partie pędów nawet najwrażliwszych roślin. Na wiosnę agrowłókninę można zdjąć dość późno bo jest to materiał przewiewny i wiosną zabezpiecza od dziennego słońca, a nocą od przymrozków. Natomiast okrycia z kartonu otwieram partiami. Najprzód rozwiązuję górę pozostawiając włókninę by roślina stopniowo przyzwyczajała się do obniżonej temperatury. Potem rozwiązuję karton pozostawiając jedno obwiązanie znacznie obluźnione tak że pierścień jest prawie otwarty w czasie dnia. Natomiast na noc związuję mocniej. I dopiero kiedy temperatury ustalą się na poziomie strawnym dla danego gatunku zdejmuję go całkowicie.

Za przykład niech posłuży milin. W moim ogrodzie przemarza regularnie jeśli nie jest okryty. Co z tego, że odbije z korzeni jeśli nie będzie kwitł. Zatem okręcam go co roku. I chyba okrycie zdejmuję całkowicie najpóźniej ze wszystkich krzewów, bo dopiero kiedy nabrzmiewają pąki, a dzieje się to pod koniec kwietnia – milin jest rośliną bardzo późno startującą na wiosnę. Zatem proszę pamiętać, że okrycia zdejmujemy w różnym czasie bo często rośliny przemarzają nie zimą, a wczesną wiosną bo zbyt pospiesznie zdjęto okrycie. Oczywiście okrycie powinno się zdjąć zanim roślina ruszy z wegetacją, ale róbmy to z głową i indywidualnie w stosunku do potrzeb każdego gatunku.

Krzewy w postaci piennej mają miejsce szczepienia (najwrażliwsze miejsce dla krzewu) wysoko na pędzie. Często także odmiana zaszczepiona jest dużo wrażliwsza niż podkładka. Lecz przy niektórych drzewach ozdobnych jak i krzewach w formie piennej także i podkładka może nie być w pełni mrozoodporna. Zatem zabezpieczanie dostosowujemy do posiadanego gatunku. Przy naszych standardowych podkładkach typu dzika róża, antypka, lub inny rodzimy gatunek zabezpieczenia wymaga miejsce szczepienia i korona takiego krzewu. W tym wypadku najwygodniejszym sposobem jest podwójnie złożona płachta agrowłókniny luźno okrywająca koronkę i zawiązana poniżej miejsca szczepienia. Samo miejsce szczepienia warto jeszcze dokładniej zabezpieczyć.

W naszym kraju może jeszcze takich jak na zdjęciu taśm nie ma, ale od czego pomysłowość. Wystarczy opaska elastyczna kupiona za grosze w aptece. Nie jest to pomysł na wiele drzew, ale mając jedno czy dwa drzewka nie zbankrutujemy. W takim wypadku okręcamy pień i część gałęzi drzewek lub przy formie piennej krzewu pień i miejsce szczepienia. Młode formy pienne(dopóki mają giętki pień) można przygiąć do ziemi i obsypać wrażliwszą część. Co zdobić z wrażliwszymi lecz nieco większymi drzewkami np. typu judaszowca.

No cóż tu warto byłoby zaopatrzyć się w maty słomiane. Maty jak na zdjęciu to wydatek około 10 złotych za sztukę, a jest to wydatek na kilka lat. Całymi matami okręcamy pień natomiast pociętymi na mniejsze fragmenty okręcamy gałęzie. Oczywiście cieńsze gałązki można okręcić pokazanymi na poprzednim zdjęciu taśmami. Osoby mieszkające na wsi gdzie dostęp do słomy jest łatwiejszy mogą przy jej pomocy zabezpieczyć praktycznie wszystkie rośliny i jest to najlepszy materiał okrywowy jaki można sobie wyobrazić. W ostateczności można się zaopatrzyć w piankowe osłonki(na środkowym zdjęciu nieco wyżej) do rur odpowiedniej średnicy.

Zabezpieczenia nie tyle przed mrozami ile przed nadmiernymi opadami śniegu wymaga spora grupa roślin iglastych. Rośliny o drobnych ”igłach” np. cyprysiki kolumnowe można zabezpieczyć okręcając je żyłką. Takiego zabezpieczenia na sezon nie musi się zdejmować bo jest mało widoczne i pozwala na bardzo precyzyjne zachowanie formy drzewka, a wiosenne przyrosty szybko ją zakryją. Wszystkie tuje i bardziej rozłożyste cypryśniki, a także nasze typowo iglaste drzewa świerkowe czy sosnowe będą wymagały zabezpieczenia przy pomocy sznurka, którym dość gęsto obwiązujemy drzewo. Sznurek musi przytrzymać wszystkie gałązki by na żadnej nie zalegał śnieg. Coraz częściej mamy iglaste drzewka szczepione. One podlegają takim samym zasadom ochrony jak pienne formy krzewów.

Omawiając ochronę krzewów na zimę musimy zwrócić uwagę na jeszcze jedno zagadnienie. Ochrony roślin przed tzw. suszą fizjologiczną. Szczególne podatne są na nią wszystkie krzewy zimozielone od różaneczników po tuje. W tym miejscu napiszę o tym by te rośliny, które z racji rozmiarów można osłonić to użyć każdego rozwiązania jakie przyjdzie nam do głowy by je zabezpieczyć przed nadmiernym zimowym słońcem. Na czym rzecz polega. Otóż słońce podnosi temperaturę na powierzchni blaszki liściowej więc roślina czy chce czy nie chce musi się chłodzić wyparowując resztki wody jakie ma. Ziemia jest zamarznięta i nie da się zrekompensować tej utraty. Jeśli potrwa to dłużej roślinie grozi śmierć z powodu właśnie suszy. Nazywa się fizjologiczną bo dotyczy tylko tkanek roślin jako, że w ziemi woda jest, tylko nie da się jej pobrać. Najbardziej są zatem narażone na to rośliny w połowie zimy kiedy tej wody w tkankach jest już bardzo mało. Co można zrobić. Obwiązać luźno krzew włókniną, wbić kilka prętów przed rośliną i do nich przywiązać cokolwiek, wielki karton, postawić jakąś płytę, wykorzystać plandekę, a jak krzew mały można sobie przygotować coś takiego jak na zdjęciu.

Omówiliśmy szczegóły teraz kilka informacji ogólnych o jakich musimy wiedzieć zanim przystąpimy do okrywania roślin.

Po pierwsze i podstawowe najpóźniej pod koniec sierpnia kończymy nawożenie nawozami zawierającymi azot. W tym terminie można zastosować jeszcze tzw. nawóz jesienny. Podwyższona w nim dawka potasu ułatwi i przyspieszy drewnienie pędów i inne procesy fizjologiczne ułatwiające przetrwanie zimy.

Nie wszystkie rośliny wymagają okrycia w tym samym czasie, warto więc wcześniej przygotować sobie nie tylko materiały, ale i harmonogram prac.

Bez względnie przestrzegamy zasady, że wszelkie prace przygotowawcze, a tym bardziej samo okrywanie przeprowadzamy wówczas gdy rośliny są suche.

Prace przygotowawcze takie jak przycinanie, czy wiązanie można zrobić wcześniej. W tym też czasie można usunąć zbyteczne już liście, które jeszcze pozostają na pędach. Jeśli do tej pory nie usunęliśmy kwiatostanów(np. hortensji ogrodowej) nie usuwajmy ich bo stanowią doskonały materiał zabezpieczający szczyty pędów.

Nie spieszmy się zbytnio z samym okrywaniem i dostosujmy go do potrzeb danego gatunku. Tylko rośliny wyjątkowo wrażliwe nawet na temperatury lekko powyżej zera warto zabezpieczać wcześniej, ale wówczas zawsze jest to okrywanie na raty. Pierwsze wczesne materiałem przewiewnym jak agrowłóknina, a dopiero wówczas kiedy zapowiadają mrozy na stałe zabezpieczamy czymś lepiej chroniącym. Generalnie do okrywania większości roślin przystępujemy gdy zapowiadają nam mrozy na stałe, a nie tylko parodniowe przymrozki.

Przy roślinach zimozielonych jest to szczególnie potrzebne, ale przyda się wszystkim krzewom. Otóż najpóźniej na dzień przed okrywaniem warto solidnie podlać rośliny. Robimy to wówczas gdy ziemia nie jest jeszcze zmarznięta, a roślina nie zatrzymała jeszcze procesów życiowych i może swobodnie z tej wody skorzystać. Zabezpieczamy się w ten sposób przed wcześnie występującą suszą fizjologiczną.

Do okrywania bylin przystępujemy, kiedy ziemia jest już przymarznięta. Zatem w harmonogramie prac będzie to najczęściej ostatnia czynność.

Największym błędem jest zbyt wczesne okrycie roślin. Rośliny spadające temperatury odbierają jako sygnał do spowalniania procesów życiowych. Następuje to systematycznie wraz ze spadkiem temperatury. Zatem zbyt wczesne okrycie uniemożliwia im odbieranie takich sygnałów i raptowne mrozy mogą zastać roślinę nie przygotowaną bo przecież miała ciepło. Nie chce przynudzać tu wykładem w jaki sposób zmienia się fizjologia roślin by ułatwić jej przetrwanie minusowych temperatur. Dla bojących się jesiennego podlewania lub dla tych co ten zabieg bagatelizują podam, że większość zawartej w tkankach wody jest wiązana razem z innymi cząsteczkami w cząsteczki cukrów złożonych jakim jest np. skrobia. Roślina w ten sposób zabezpiecza nadziemne części przed rozerwaniem tkanek. A niechybnie by to nastąpiło gdyby luźna woda zamieniała się w lód. Skrobia pozostanie w tej formie aż do wiosny. Dlatego roślina nie może skorzystać z tej wody w czasie całej zimy. Luźna pozostaje tylko minimalna jej część, której zamarzanie nie zagraża roślinom rozerwaniem tkanek. I tylko z tej wody roślina może skorzystać także w czasie np. lutowego lata. Zatem kiedy w zimie mamy długi okres pięknej ciepłej pogody by chronić zimozielone rośliny warto im zafundować kolejne podlewanie bo rozmarznięta ziemia pozwoli korzeniom ją pobrać i wolno bo wolno(roślina tylko bardzo zwalnia procesy życiowe, lecz ich nie zatrzymuje) ale dostarczyć do liści.

Samą zimą jeśli śniegu jest mało postarajmy się zgarnąć go ze ścieżek i narzucić na rośliny.

Informacja na marginesie. Starajmy sie nie używać foli do ochrony roślin. Nie to że nie można, ale jej użycie wymaga stelaża. Folia może być użyta tylko jako swoista szklarenka. Zatem roślina musi mieć sporo przestrzeni między liśćmi, a powierzchnią folii. To zagadnienie ma szczególnie duże znaczenie dla posiadaczy roślin które wymagają zabezpieczenia przed nadmiarem wody w zimie. Są to przede wszystkim rośliny o pochodzeniu wysokogórskim. W ich wypadku zastosowanie folii jest prawie jedynym rozwiązaniem. Zatem pamiętajmy by używać jak największych butelek plastikowych i obcinać samo dno. Pokazane na zdjęciu zabezpieczenia nie do końca warto naśladować. Nie warto używać tych dolnych partii butelek bo do roślin tak okrytych nie dochodzi powietrze, a podczas słonecznych dni warto je przewietrzać. Natomiast na czas większych mrozów czy deszczy można nakręcić nakrętkę. Ja do tego celu wykorzystuję dość wysokie stożki z prętów metalowych zespawanych u góry. Stożki okręciłam folią spożywczą lecz w szczytowej części niezbyt dokładnie. Rzadko kiedy taki stożek mi zaparuje, a spełnia i ochronę przed wodą i przed zimnem. Dlatego wykorzystuję je do okrywania nie tylko roślin wrażliwych na nadmiar wody, ale także małych roślin wrażliwych na zimno.

To przykład okrywania roślin pnących.

W całym tym zagadnieniu jedna rzecz nie powinna nikomu przyjść do głowy – nie wolno okrywać roślin w żaden sposób czarną agrowłókniną, czy czarną folią.

 

Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Opony –  myhalfacrehomestead.blogspot.com/ 2011_04_01_a..

Reklamy

Komentarzy 26 to “Zabezpieczamy rośliny na zimę”

  1. elanutka Says:

    Bardzo ciekawy artykuł. W tym roku mamy taka niezbyt typowa zimę, więc większość roślin jest tylko okopczykowana, a co wrażliwsze nasady przykryłam agrowłókniną. Przygotowałam jeszcze zapas choinek, ale to juz wtedy , gdy rzeczywiście się ochłodzi. Pomysł z kartonem jest wart zastosowania , muszę przygotowac jeszcze zapasy. Jeszcze raz dziękuję za ten artykul. Pozdrawiam serdecznie.

    • zojalitwin Says:

      Tylko karton ma swoje prawa. Trzeba go kilka razy związać bo jak zamoknie jest łatwy do potargania przez wiatr i o tym należy pamiętać. No cóż na razie mamy śródziemnomorską zimę. Ja jednak założyłam agrowłókninę bardziej jako cieniówkę. Także jeśli rośliny są na wietrznych miejscach to mimo takiej zimy też warto bo mniej będą potrzebowały wody, a tej w glebie znikome ilości i tej zimy bardziej może grozić przy słońcu i wietrze susza fizjologiczna, która załatwi rośliny na amen. Ponieważ objawy są podobne do przemarznięcia wielu będzie się dziwić dlaczego jedną znacznie cięższą zimę rośliny przetrwały, a tą lekką nie.

  2. zukiluki Says:

    Witam,
    kupiliśmy balot słomy. Nie bardzo wiemy jednak, jak się zabrać za okrywanie? Póki co nie ma mrozów, więc tylko zakopczykowaliśmy nią roślinki. Jak jednak okryć je, gdy nadejdzie prawdziwa zima? I czy mokra słoma (np. od sniegu, czy deszczu) nie będzie roślinkom szkodzić.

    I jeszcze jedno – czy młodziutkie i delikatne roślinki jak np. derenie kwieciste, lepiej przezimować w donicy np. w zimnym garażu, czy lepiej wkopać w ziemię i po prostu porządnie okryć?

    • zojalitwin Says:

      Nie wiem jak ten balot słomy wygląda czy jest to zwinięty rulon czy związany w kostkę balot z pociętą na kawałki słomą. Jeśli to drugie – bo sprasowaną słomą nie można kopczykować – więc będzie pewien problem. Z racji krótkiej słomy trzeba by było zbudować rusztowanie z 3 dłuższych prętów owiniętych potem siatką ogrodniczą. Do tak zbudowanego kręgu można nawrzucać tej słomy ile się zmieści. Przy czym by nie był to nie wiadomo jak szeroki krąg proszę związać krzew na tyle mocno by był mały lecz by nie połamać pędów i dopiero zbudować ten okrąg z wbitych prętów i siatki. Wówczas takiego balotu starczy na kilka metrowej wysokości krzewów.
      Zupełnie młode rośliny jeśli są jeszcze w doniczce warto wziąć do garażu. Trzeba jednak rozpatrzeć czy w garażu nie będzie temperatury poniżej zera. Młode rośliny mają małe doniczki i w takich ziemia zmarznie na kość uszkadzając system korzeniowy. Zatem w garażu takie rośliny można zimować jeśli temperatura utrzymuje się od 0 do +4 lub 5 stopni. Jeśli temperatura spada poniżej zera lecz gdzieś do -2-3 OC to wówczas należy zabezpieczyć doniczki stawiając na desce większy karton i do niego wstawić doniczki. Wolne miejsce wypełnić zmiętymi gazetami. Tak zabezpieczone przetrwają zimę. Przy temperaturach niższych jednak bezpieczniej będzie zadołować rośliny w gruncie i porządnie okryć. Proszę rozpatrzyć jeszcze piwnicę. Nie ważne że ciemna z krzewów i tak opadną liście więc światło im do niczego potrzebne nie jest, ważna jest temperatura.
      Proszę się nie obawiać mokrej słomy. Jeśli będzie jej jakaś warstwa to śnieg będzie miał dostęp tylko do zewnętrznej strony a wewnętrzna będzie sucha. Natomiast deszcz jak zmoczy to porowata słoma wyschnie. Z tego powodu nie można jej ugniatać tylko luźno nawrzucać.Powietrze między słomkami to też warstwa izolacyjna

      • zukiluki Says:

        Dziękuję za odpowiedź. Chodziło o wielki rulon – słoma na nim nawinięta ma długość od 30 do 50 cm.
        Pozdrawiam serdecznie.

      • zojalitwin Says:

        Rulonem da się okręcić tylko trzeba wiązać w kilku miejscach. Tak czy owak krzew trzeba wcześniej związać.

  3. Magda 55 Says:

    Witam. Czy dobrym pomysłem jest cieniówka nad rododendronami zrobiona ze starej firanki przymocowanej na palikach?
    Pomysł z kartonami „odkryj, zakryj” świetny. Pozdrawiam.

  4. Adam M. Says:

    Witam, Gratuluje za pieknie prowadzony portal (jak piekny ogrod). Porosze o pomoc w ybraniu kwiatow do mojego ogrodu.
    Mieszkam w kolo Gorzowa Wlkp. Chcialbym posadzic kwaity albo rosliny z czerwonym kwiatem ( miejscu gdzie jest niezby duzo slonca, chociaz co roku mam piekne begonie lodowe) ale tym razem chicialbym zeby to byly kwiaty nie sezonowe.
    Jestem w stanie zalozyc otuline na zime zeby nie zmarzly. kwitniecie od maja, czerwca az do jesieni. Dzeki za pomoc.

  5. alexander Says:

    trzeba pamiętać też o związywaniu niektórych roślin na zimę, mogą pod wpływem śniegu i wiatru na stałe się odkształcić

  6. kolekcjonerka Says:

    Jak zabezpieczyć na zimę pieris japoński posadzony w donicy? Roślina jest dość spora, rośnie w tej donicy od wiosny, zadołowanie w gruncie raczej nie wchodzi w rachubę.

    • zojalitwin Says:

      Jeśli dysponuje Pani doniczką o średnicy jakieś 10 więcej to trzeba by się była zaopatrzyć u budowlańców w skrawki styropianu. Jakiś kawał położyć na dnie donicy na to postawić naszą doniczkę i boki wypełnić połamanymi drobnymi kawłkami styropianu. Można z 2-3 płyt styropianowych minimum 10 cm grubości skleić skrzynkę nieco tylko większą od naszej doniczki i ją potem tam wstawić.Wolne miejsca wypełnić zmiętymi gazetami. Na górę w zależności od układów dać jakiś pojemnik odwrócony dnem do góry.

  7. Ewa Says:

    Witam, bardzo dużo przydatnych informacji ale nadal nie wiem jak okryć hortensje ogrodowa na Mazurach. Próbowałam agrowloknine i kopczyki z kompostu, a także karton ale paki i tak przemarzaja. Czy jest jakaś nadzieja ze mogą przetrwać? Serdecznie pozdrawiam. Miłośniczka hortensji.

    • zojalitwin Says:

      Może mi Pani powiedzieć ile lat rosną w tym samym miejscu i czy rosną w miejscu osłoniętym czy na otwartym terenie?

      • Anonim Says:

        Teraz sa po drugiej zimie, miejsce częściowo oslonione przez inne hortensje bukietowe i rododendrony . Jedna hortensje ogrodowa kupiłam na wiosnę ale nie widzę pakow chyba nie zakwitnie, zastanawiam sie co z nią zrobic czy spróbować przezimowac w doniczce czy wsadzić do gruntu i porządnie przykryć? Ta nazywa sie hortensja ogrodowa wielkolistna „Lauchtteller”. Ma piękne liście. Czy kiedyś zakwitnie? Na zdjęciu ma piękne czerwone kwiaty. Serdecznie pozdrawiam i czekam na Pani odpowiedz z niecierpliwością, za która z gory dziękuje.

      • zojalitwin Says:

        Mam nadzieję, że nie są to odmiany jakie w marketach sprzedaje się w doniczkach. Te są selekcjonowane pod katem zupełnie innych stref o wiele cieplejszych i w naszych warunkach nawet na mojej Opolszczyźnie nie udało mi się ich utrzymać. Pozostaje tylko uprawa w pojemniku na zimę przenoszonym do zimnych lecz zabezpieczonych przed minusową temperaturą nawet ciemnych pomieszczeń. Tą zwykłą ogrodową hortensję(gatunek a nie odmiany)proszę przed zimą solidnie podlać. Następnie sznurkiem związać dość ciasno(tylko starać się nie uszkadzać pędów), na to narzucić podwójną płachtę agrowłókniny zimowej . Dobrze związać w kilku miejscach. Dół przyrzucić ziemią by wiatr jej nie unosił. Kiedy będą siię miały pojawić silniejsze mrozy okręcić kartonem wyższym niż krzew.Związać w kilku miejscach by mokry karton wiatr nie rozrywał. Górę tego rulonu załamać i związać by od góry też nic się nie dostało. Wiosną nie spieszyć się ze zdejmowaniem. Jeśli jest temperatura nocą nie niższa niż -6 0C. to można zdjąć karton ale jeszcze zostawić agrowłókninę. Ja zdejmuję u siebie dopiero po zimnej Zośce. Wiem że roślina ma już liście ale nie grozi zmarznięciem pąków na wydelikaconej przez okrywanie roślinie. Trudniej się wówczas pracuje bo trzeba uważać by nie zniszczyć tych liści, które łatwo oderwać od pędu. Wolę jednak taka uciążliwość i co roku kwitnące rośliny.

      • Ewa Says:

        Dzięki za informacje, będę starać sie zabezpieczyć te hortensje podwójnym ociepleniem, wczeniej przykrywalam kartonami ale nie obwiazalam tylko położyłam dookoła kamienie. Teraz przed zima spróbuje skorzystać z Pani wskazówek a za rok napisze co z tego wynikło. A czy hortensje zimująca w CHŁODNYM pomieszczeniu w doniczce należy co jakiś czas podlać? Pozdrawiam EwA

      • zojalitwin Says:

        W czasie kiedy nie ma mrozów i ziemia jest wyraźnie sucha to odrobinkę trzeba. Bardzo trudno odróżnić ziemię zimną od wilgotnej więc by się przekonać czy trzeba warto wyjąć roślinę z doniczki i łyżeczką ze spodu bryły korzeniowej zebrać trochę. Włożyć do woreczka razem z łyżeczką i wnieść do pokoju. Po godzinie kiedy się ogrzeje już bez trudności da się powiedzieć czy trzeba. Najczęściej zachodzi potrzeba do 2 razy w ciągu zimy. Jeśli temperatura w pomieszczeniu jest powyżej 4 stopniC to podlewać trzeba częściej lecz proszę pamiętać iż lepiej mniej niż przelać roślinę która jest w fazie spoczynku i potrzebuje minimalne ilości wody.

      • Ewa Says:

        Rosną prawie dwa lata w gruncie. Częściowo sa osloniete przez inne hortensje bukietowe. Mam nowa w doniczce nazywa sie”Lauchtteller” i nie wiem czy wsadzić ja do gruntu czy przetrzymac w doniczce w tym roku nie ma pakow. Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za odpowiedz

  8. Ogrodniczka Says:

    Jak zawsze ciekawy i pouczający artykuł. Pomysł z kartonem bardzo mi się podoba. Czy mogę go od środka dodatkowo ocieplić kasetonami styropianowymi (będą zdejmowane z sufity i do wyrzucenia)? W tym roku posadziłam sporo nowych roślin i nie chcę, żeby zmarzły. Mam na myśli: rododendron, azalia, magnolia, milin, lawenda, tamaryszek.

  9. Anonim Says:

    Witam, bardzo ciekawy i pomocny cały portal. Oczywiście najpierw przeczytałam alfabetycznie o wszystkich roślinach. Wiele nowych roślinek poznałam i ciekawych wiadomości o pozostałych.
    Natomiast na tej stronie dowiedziałam się z jakiego powodu mój Milin mimo 5 lat u mnie jeszcze nie kwitł. Otóż na zimę tylko kopczykowałam . próbowałam jakoś przykrywać agrowłókniną ale zawsze wiatr ją rozrywał. Akurat zimna i wiatrów tu nie brakuje bo mieszkam na suwalszczyżnie. Zastanawiam się czy w ogóle Milin mi zakwitnie gdyż działka jest duża i dużo otwartego terenu?

    • zojalitwin Says:

      Ponieważ milin kwitnie na końcach tegorocznych przyrostów więc nie ma powodu by nie kwitł. Jedynym problemem jest wiosenne cięcie. Trzeba go tak ciąć jak tnie się winorośl. Zawsze kwitnie jeśli pęd wyrośnie z pędu ubiegłorocznego. Problem może tkwić także w sposobie rozmnażania przeprowadzonego w szkółce.

  10. anna chylińska Says:

    Witam. W tym roku pobudowałam taras a obrzeża wykończyłam gazonami, do których posadziłam kulkowe tujki. Może podpowiecie mi jak zabezpieczyć te roślinki przed nadejściem zimy.Chcę nadmienić,że jest ich 24 sztuki 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: